Bagaż bez opieki? Będzie „pincet”

IMG_0199

Podczas podróżowania zwykle staramy się mieć bagaż na oku. Może się jednak zdarzyć, że w wyniku roztargnienia zostawimy walizkę bez opieki na kilka minut. Należy mieć świadomość, że ta chwila nieuwagi może nas kosztować nawet kilkaset złotych!

Na lotniskach od lat panują procedury – bezpieczeństwo ponad wszystko. Dlatego porzucony bagaż jest zawsze traktowany z najwyższą atencją przez Służba Ochrony Lotniska.

Bagaże pozostawiane na lotnisku bez opieki są częstym przypadkiem wśród podróżnych, sprawiają one jednak zwykle sporo kłopotów. Najważniejsze jest bezpieczeństwo osób przebywających na terenie lotnisk, dlatego ważne jest mieć na uwadze gdzie pozostawiamy swoje walizki.

W sytuacjach niejasnych, pozostawionymi bagażami zajmują się pirotechnicy i zwłaszcza wtedy grożą kary za pozostawienie bagażu. Reguluje to art. 210 ust. 1 pkt. 7  ustawy „Prawo lotnicze”, który upoważnia zarządcę lotniska do karania grzywną za złamanie regulaminu portu lotniczego, odnośnie pozostawiania bagażu bez opieki.

W przypadku zauważenia opuszczonego bagażu służby bezpieczeństwa muszą rozpocząć długą procedurę, wymagającą wprowadzenia stanu alarmowego i wyznaczenia strefy bezpieczeństwa.  Rozpoczyna się ewakuacja części terminala. Wzywana jest ekipa pirotechniczna i do bagażu podjeżdża robot, który wywozi go w bezpieczne miejsce. Gdy walizka jest już w bezpiecznym miejscu, do akcji przystępują wyszkolone psy, a następnie pirotechnicy, w ostateczności, podejrzana walizka jest detonowana.

Dobrze, o ile rozpoznanie pirotechniczne da wynik negatywny – wówczas możemy liczyć się jedynie z mandatem. Niestety również linie lotnicze, które przez to mają opóźnienia w lotach, mogą pozwać turystę o odszkodowanie.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że pozostawiony bagaż może być okazją dla tych, którzy bez osobistego udziału chcą przetransportować coś, na co przepisy prawa nie zezwalają. I tak, przez chwilę nieuwagi, można stać się właścicielem broni, amunicji czy też na przykład narkotyków

Podniebne wojaże najmłodszych pasażerów, część II

Podróż z dzieckiem jest prawdziwa wyprawą. Musimy dobrze przygotować samych siebie, żeby nasz maluch był dobrze przygotowany – poradnik pozytywnego pasażera

Bagaż główny – rejestrowany

Dla podróżników poniżej 2 lat obowiązują inne limity bagażowe. Zwykle, w zależności od linii lotniczej, wynoszą one od 5 do 15 kilogramów. Warto wcześniej sprawdzić takie informacje na stronie linii lotniczych. Wózki nie są objęte limitem bagażowym. Na malucha przypada jedna sztuka sprzętu dziecięcego. W sytuacji dodatkowego wyposażenia typu nosidełko lub fotelik samochodowy będziemy musieli zapłacić dodatkowo. Często spotykane wózki 3 częściowe, złożone, uważane są za jedną sztukę.

Jak najlepiej przewieźć wózek? Czy jest on objęty limitem bagażowym i jak należy go zabezpieczyć?

Wózki dziecięce nie są objęte limitem bagażowym( nie są ważone i nie są wliczane jako bagaż rejestrowany) i można przewozić je na kilka różnych sposobów. Wózka nie trzeba poddawać odprawie bagażowej, dlatego można wziąć go ze sobą na pokład lub też oddać do przechowania personelowi samolotu. Wózek oddany stewardessie przy wejściu do samolotu umieszczany jest w luku bagażowym i można poprosić o niego od razu po lądowaniu, nie musząc czekać na standardowy odbiór bagażu. Gdy z kolei zamierza się wózek oddać jako bagaż zwykły, warto wcześniej dobrze go zabezpieczyć, żeby nie uszkodził się on w trakcie transportu.

Rodzice i opiekunowie mniejszych dzieci mogą pomyśleć o zamontowaniu fotelika samochodowego zamiast gondoli na stelażu swojego wózka. Gondolę można wtedy oddać podczas odprawy bagażowej, a fotelik i stelaż wziąć na pokład, co jest bardziej poręcznym rozwiązaniem.

Z kolei dzieci do 16 lat mogą już zabierać bagaże takie same jak osoby dorosłe, czyli jest to od 15 do 20 kilogramów zależnie od polityki linii lotniczych.

Bagaż podręczny – co zabrać ze sobą na pokład.

Rożne linie, różne wymagania. Oczywiście procedura kontroli bezpieczeństwa jest standardowa dla wszystkich przewoźników. Jednak limity bagażowe już nie. Zazwyczaj można zabrać ze sobą małą torbę do 5 kg na pokład dla infanta. Dzieci powyżej tego wieku maja prawo zabrać bagaż podręczny jak dla osoby dorosłej.

Każdy rodzic powinien pamiętać o tym, żeby przed rozpoczęciem podróży ze swoim dzieckiem zabrać wszystkie najbardziej potrzebne rzeczy. Przy pakowaniu najlepiej kilka razy sprawdzić, czy zapakowało się wszystko.

W bagażu powinny znaleźć się:

• pieluszki na zapas, jeżeli są używane przez dziecko

• chusteczki nawilżane, krem nawilżający

• słoiczki z jedzeniem

• butelka z mlekiem lub mleko w proszku czy inne napoje

• książeczki do czytania

• kredki i blok do malowania

• zabawki dla dziecka, mogą być nowe, żeby dziecko nie mogło się nimi od razu znudzić

• kocyk

• ubranka na zmianę

• ubranka odpowiednie do warunków atmosferycznych panujących w kraju docelowym

Warto pamiętać o tym, że 6 listopada 2006 r. weszły w życie zaostrzone przepisy dotyczące bagażu podręcznego. W związku z tym nie można przewozić artykułów mających pojemność ponad 100 mililitrów, w tym artykułów spożywczych oraz kosmetyków. Na ogół restrykcje te nie dotyczą jedzenia i picia dla dzieci, ale przed podróżą zawsze warto zasięgnąć informacji na lotnisku lub w liniach lotniczych, żeby mieć pewność co do obowiązujących zasad.

Lecimy …

 

Przed wejściem na pokład warto opowiedzieć dziecku, jak będzie przebiegał lot. W ten sposób nie będzie ono tak bardzo przestraszone hałasem silników, ewentualnymi turbulencjami. Także warto poinformować je o zatykających się uszach – u dzieci jest to często występujący problem podczas startu i lądowania. Aby zapobiegać zatykaniu się uszu, najlepiej, aby w tym czasie dziecko cały czas coś piło – przełykało małymi łyczkami sok lub wodę. Starsze dzieci mogą też pić napoje przez słomkę, natomiast niemowlęta powinno się karmić piersią lub podawać butelkę.

Dziecko musi znajdować się w miejscu tylko w przypadku startu i lądowania, czyli w czasie, w którym włączona jest sygnalizacja informująca o konieczności zapięcia pasów. Gdy dziecko podróżuje na kolanach opiekuna lub rodzica, wtedy musi być przypięte pasem oddzielnym, który jest do tego celu przeznaczony.

 

W trakcie lotu, jeżeli nie jest to wymagane przez kapitana, dzieci mogą poruszać się po samolocie. Można razem wybrać się na wycieczkę i zobaczyć różne ciekawe miejsca w samolocie, ale należy pamiętać o tym, żeby nie przeszkadzać w tym czasie współpasażerom. Wiele dzieci jest też zafascynowanych widokami rozciągającymi się za oknami. Jednak nawet wyjątkowe podniebne krajobrazy nudzą się w trakcie dłuższego rejsu.

Właśnie dlatego na pokład warto zabrać różnego rodzaju zabawki, książeczki, malowanki, żeby dziecko nie mogło się nudzić. Czasami można otrzymać je od stewardess, ale zawsze warto być przygotowanym na tę okoliczność. Często można też kupić je bezpośrednio na lotniskach. Mogą być to książeczki do kolorowania, do czytania, książeczki z naklejkami, różnego rodzaju łamigłówki.

Samodzielna podróż dziecka

W liniach lotniczych tradycyjnych przewoźników dzieci w wieku od 5 do 16 lat mogą odbyć podróż samodzielną bez opieki swojego rodzica lub opiekuna. Jest to jednak możliwe tylko przy spełnieniu określonych wymagań. Niezbędne jest przygotowanie pisemnego oświadczenia, że na lotnisku docelowym na małego pasażera będzie czekała osoba dorosła, która będzie upoważniona do odbioru. Natomiast na lotnisku z którego dziecko wylatuje opiekun zostanie do momentu odlotu samolotu. Bardzo często niektóre lotniska pozwalają wejść na sale odlotową z małym pasażerem i poczekać tam na odprawę pokładową. Z ta opcja pobierane są dodatkowe opłaty za opiekę stewardess nad dzieckiem, na przykład za odprowadzenie go do miejsca docelowego na lotnisku.

Dziś Paryż, jutro Londyn a pojutrze kawa u przyjaciółki w Zakopanem

Firma spod Jeleniej Góry skonstruowała statek powietrzny

5d729efd194d3bc4beb45dfaa0fb2c27

W Montrealu, w siedzibie Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego stoi mały samolot odrzutowy. To Flaris Lar 1 – dzieło firmy Metal-Master. To jedyny samolot na świecie, który może wystartować z trawnika posesji i bez międzylądowania dolecieć w dowolne miejsce w Europie. Flaris Lar 1 jest na tyle nowatorski, że zapoczątkował nową kategorię statków powietrznych.

Zatrudniająca 90 osób firma spod Jeleniej Góry skonstruowała statek powietrzny, który zmieści się w większym garażu. Skrzydła demontuje się w pięć minut, więc głównym problemem pozostaje długość – nieco ponad 8 m. Po odpięciu ogona, co zajmuje tylko 20 minut, można go przewozić na przyczepie.

Flaris Lar 1, bo tak nazywa się maszyna, stanowi połączenie odrzutowca z szybowcem. Jest na tyle specyficzny, że nie można przyporządkować go do żadnej z istniejących kategorii. Tworzy nowy typ samolotów – ULJ, czyli ultralekkie odrzutowce. To pierwszy opracowany w Polsce cywilny samolot odrzutowy.

Zdaniem twórców stanowi idealną propozycję dla bogatych osób, które mają dość zakorkowanych autostrad i zatłoczonych lotnisk. Bez międzylądowania można nim dotrzeć praktycznie w dowolne miejsce w Europie, a nawet – przy mniejszym załadunku – do Afryki Północnej i na Kaukaz.

– Pomysł prywatnego samolotu odrzutowego zrodził się podczas podróży, w korku na niemieckiej autostradzie – mówi Sylwia Ładzińska, pomysłodawczyni maszyny i współwłaścicielka firmy. – Rzeczywistość wymaga od nas mobilności. Trzeba dotrzeć szybko na spotkanie z klientem, kontrahentem czy partnerem biznesowym. Dziś wszyscy jesteśmy mobilni wirtualnie, korzystając ze smartfonów i przenośnych komputerów, ale ciałem nie nadążamy za wirtualnym światem. Uważam, że Flaris spopularyzuje transport osobisty – dodaje.

Przyszły hit eksportowy

Skąd ten optymizm? Samolot jest szybki, lekki, a do tego bezpieczny i łatwy w pilotażu. Do jego prowadzenia wystarczy licencja amatorska. By się rozpędzić, nie potrzebuje nawierzchni betonowej, wystarczy mu 250 metrów trawy.

– Można nim startować prawie spod domu i lądować na niewielkich lotniskach, jak najbliżej celu podróży – tłumaczy Ładzińska.

W założeniach maszyna ma być idealnym środkiem transportu dla tych, którzy cenią sobie komfortowe i szybkie podróżowanie, a nie chcą tracić czasu na dojazdy, odprawy i korki. Poza pilotem pomieści się w nim czterech pasażerów.

– To mały odrzutowiec dyspozycyjny, biznesowo-rodzinny. Tworzyliśmy go z myślą o biznesmenach, lekarzach, inżynierach, menadżerach, którzy ze względu na swoją pracę mają zwiększoną potrzebę mobilności – opowiada właścicielka firmy.

Jego orientacyjna cena wynosi 1,5 mln dol. Producenci już mają pierwsze zlecenia od klientów z Polski i zagranicy. Zapytań jest jeszcze więcej. Chętni muszą jednak uzbroić się w cierpliwość. Flaris Lar 1 w seryjnej sprzedaży ma być dostępny za dwa-trzy lata. Obecnie trwają obloty, które są konieczne do uzyskania certyfikatów.

Z analiz przeprowadzonych przez Metal-Master wynika, że na przestrzeni dwóch najbliższych dekad na takie urządzenie będzie zapotrzebowanie w liczbie kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy. – Flaris może stać się polskim hitem eksportowym, a ze względu na swoje cechy użytkowe zrewolucjonizować rynek małych samolotów odrzutowych – mówi Ładzińska.

Na co dzień Metal-Master projektuje i produkuje linie montażowe, urządzenia, maszyny, podzespoły. Jego głównymi odbiorcami są firmy motoryzacyjne i budowlane, w zdecydowanej większości zagraniczne. Jeleniogórskie przedsiębiorstwo ma kontrahentów nawet z Ameryki Łacińskiej i Afryki.

Mając zaplecze konstrukcyjno-technologiczne, firmie łatwiej było podjąć się nowego biznesu. Ambitny projekt wymagał zaangażowania nowych fachowców. Głównym konstruktorem został mgr inż. Andrzej Frydrychewicz – legenda polskiego lotnictwa, twórca takich maszyn jak m.in. Wilga, Kruk i Orlik. Aerodynamikę opracował ceniony w świecie dr inż. Krzysztof Kubryński – laureat nagrody PAN za cykl prac poświęconych projektowaniu i optymalizacji układu statków powietrznych.

W program zaangażowano naukowców z czołowych ośrodków: Wojskowej Akademii Technicznej, Instytutu Lotnictwa w Warszawie, Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, Politechniki Warszawskiej i Politechniki Wrocławskiej. Skorzystano też z pomocy klastrów branżowych. Całość koordynował mąż właścicielki – Rafał Ładziński, który z wykształcenia jest inżynierem-konstruktorem.

Flaris na salonach

Owocem kilkuletniej pracy sporego zespołu specjalistów jest innowacyjna i zaprojektowana całkowicie od podstaw maszyna.

– W czym wyraża się innowacyjność tego samolotu? Praktycznie we wszystkim: konstrukcji, własnościach, technologii produkcji. Nie powieliliśmy istniejących rozwiązań – mówi pomysłodawczyni. Flaris Lar 1 zdobył już wiele branżowych wyróżnień, także za granicą. Jeleniogórski statek powietrzny do dziś jest eksponowany w siedzibie Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) w Montrealu. O projekcie powstał film promocyjny, zrealizowany przez Komisję Europejską.

Zresztą Unia Europejska ma swój udział w powstaniu Flarisa. Zaprojektowanie i złożenie tak innowacyjnego samolotu sporo kosztuje. Szefostwo Metal-Master postanowiło więc sięgnąć po unijną dotację, zwłaszcza że firma miała już doświadczenie w tej kwestii. Z programu Innowacyjna Gospodarka udało się pozyskać niemal połowę z 48 mln zł, na jakie oszacowano projekt.

Wsparcie na innowacje

Program, z którego korzystała firma Metal-Master już się skończył. Ale jest jego następca – Inteligentny Rozwój. To około 10 mld euro, które przez następne lata będzie wspierało tworzenie innowacyjnej gospodarki. Jeden z czterech priorytetów w programie to wsparcie tak nowatorskich projektów jak Flaris Lar, czyli tych, gdzie firma prowadzi we współpracy z naukowcami własne badania i na ich podstawie tworzy nowy produkt czy technologię. Dla takich projektów przeznaczono blisko 4 mld euro.

Po wsparcie z tego priorytetu będą mogły sięgać zarówno duże firmy, jak i te małe i średnie, które prowadzą lub planują rozpocząć projekty badawczo-rozwojowe. Co ważne, prace trzeba będzie prowadzić we współpracy z inną jednostką, to może być uczelnia, organizacja pozarządowa czy inne przedsiębiorstwo. Fundusze Europejskie będą finansowały cały projekt – od etapu badań aż po prace rozwojowe i fazę testów.

Więcej informacji zdobędziesz na stronie www.funduszeeuropejskie.gov.pl oraz w Sieci Punktów Informacyjnych Funduszy Europejskich.

źródło:
http://funduszeue.wp.pl/

Whisky, Tango…Bravo

Alfabet fonetyczny ICAO zwany alfabetem fonetycznym  NATO został stworzony do pełnego zrozumienia komunikatów radiowych.
Pełne zrozumienie komunikatów radiowych jest podstawowym warunkiem bezpieczeństwa. Opłakane w skutkach były by błędnie odczytane informacje. Co historia lotnictwa nie raz nam pokazała.

Kiedyś musieliśmy powiedzieć A-Alfa. Nie zawsze jednak transmisja przebiegała bez zakłóceń. Należało więc rozwiązać problem wypowiadania cyfr i liter w meldunku w taki sposób, aby uniknąć nieporozumienia. Początki systemu opartego na przypisaniu konkretnych słów do każdej z liter datuje się na rok 1927, kiedy Międzynarodowa Agencja Komunikacyjna (ITU) po raz pierwszy upubliczniła swoje dokonania. W skład alfabetu wchodziło 26 wyrazów.
W ciągu kilku następnych lat, po wprowadzeniu kosmetycznych zmian został on zaakceptowany przez Międzynarodową Komisję Żeglugi Powietrznej. W takiej formie stosowany był w lotnictwie cywilnym aż do wybuchu II wojny światowej. W swoich wczesnych latach różnił się jednak znacznie od obecnego. Jego częściami składowymi w większości były nazwy znanych, dużych miast oraz państw:

Amsterdam, Baltimore, Casablanca, Denmark, Edison, Florida, Gallipoli, Havana, Italia, Jerusalem, Kilogramme, Liverpool, Madagascar, New York, Oslo, Paris, Quebec, Roma, Santiago, Tripoli, Upsala, Valencia, Washington, Xanthippe, Yokohama, Zurich.

Podczas wojny, lotnictwo wojskowe używało alternatywnej wersji rozpoczynającej się od: Able, Baker… Dalsze wyrażenia również różniły się od pierwowzoru. Wersja ta została przejęta po wojnie również przez lotnictwo cywilne, głównie z uwagi na to, iż większość personelu, na lotniskach i w samolotach, stanowili byli żołnierze jednostek powietrznych. Równocześnie jednak wznowiono prace nad usprawnieniem wybranych elementów, gdyż wciąż pojawiały się problemy ze zrozumieniem, szczególnie w regionach gdzie język angielski nie był powszechnie znany. W Ameryce południowej używano rozwinięć: Ana, Brazil.

Należało więc zestandaryzować wymowę do tego stopnia aby można było posługiwać się nią na całym świecie. W 1947 Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) wraz z Międzynarodową Organizacją Lotnictwa Cywilnego (ICAO) po kilkuletnich pracach, przedstawiły alfabet, który zawierał w sobie głoski powszechnie znane w językach angielskim, francuskim i hiszpańskim. W takim kształcie wszedł on oficjalnie do użytku 1 listopada 1951 roku:

Alfa, Bravo, Coca, Delta, Echo, Foxtrot, Golf, Hotel, India, Juliett, Kilo, Lima, Metro, Nectar, Oscar, Papa, Quebec, Romeo, Sierra, Tango, Union, Victor, Whisky, Extra, Yankee, Zulu.

Bardzo szybko wyszło na jaw, że i ta wersja nie jest idealna. Aby zweryfikować niedoskonałości przeprowadzono serię testów przy udziale rozmówców z 31 krajów. Za najbardziej kontrowersyjne uznano wyrazy Delta, Nectar, Victor i Extra. W ostateczności zmieniono jednak pięć słów reprezentowanych przez następujące litery: C, M, N, U, X. Tak przygotowany alfabet wprowadzono dnia 1 marca 1956 roku. Objął on lotnictwo cywilne oraz wojskowe.

Wykorzystywany jest do dziś i przedstawia się następująco:

Alpha, Bravo, Charlie, Delta, Echo, Foxtrot, Golf, Hotel, India, Juliett, Kilo, Lima, Mike, November, Oscar, Papa, Quebec, Romeo, Sierra, Tango, Uniform, Victor, Whiskey, X-ray, Yankee, Zulu.

Pomimo tych starań wciąż występują pewne różnice. W Stanach Zjednoczonych słowo Delta zastępowane jest przez Dixie lub David aby nie dopuścić do pomyłki z sygnałem wywoławczym linii lotniczych Delta. Na niektórych lotniskach amerykańskich i europejskich wyrażenie Foxtrot skracane jest do Fox.

Lotnisko Szczecin Golenów przyłącza się do akcji informacyjnej Fundacji ITAKA

DSCN6329

Okres przedświąteczny to czas wzmożonego ruchu na lotniskach. Przez lotniska i dworce przewijają się tysiące ludzi, którzy wracają z podróży i tych, którzy oczekują na swoich bliskich. Ale są też tacy, którzy na swoich bliskich czekają znacznie dłużej…

 

W 2014 roku policja odnotowała ponad 19 tysięcy zaginięć obywateli polskich w kraju i za granicą*. Ludzie giną bez względu na wiek, płeć i status społeczny. Giną z powodu chorób (fizycznych, psychicznych), wypadków, codziennych problemów, a niekiedy padają ofiarą przestępstw. Najważniejsze jest szybkie reagowanie. W tym celu Fundacja ITAKA zwraca się do wszystkich ludzi o pomoc w odnajdywaniu zaginionych osób. Bardzo ważne dla Fundacji są doniesienia zwykłych ludzi, którzy przypadkowo zauważyli zaginioną osobę. – Informacje, jakie dostajemy od postronnych osób często pomagają nam trafić na ślad zaginionej osoby. Im więcej osób dowie się o takiej osobie, tym większa szansa na jej szybkie i pomyślne odnalezienie. – mówi Aleksander Zabłocki z fundacji ITAKA, która jest jedyną organizacją pozarządową w Polsce, która całościowo zajmuje się problemem zaginięcia w Polsce i za granicą.

W okresie przedświątecznym Lotnisko im. NSZZ Solidarność postanowiło przystąpić do organizowanej przez Fundację ITAKA akcji „Waiting Sings” wspierany również przez GRUPĘ MDX.

 

 

Bez tytułu

 

W przygotowanej przez agencję Isobar Poland akcji zostanie wykorzystany niestandardowy nośnik, tak zwana ,,witajka”, często wykorzystywana i bardzo przydatna rzecz dla osób oczekujących w hali przylotów. „Witajki” to bezpłatne kartki, na których osoba oczekująca może napisać na kogo czeka i w ten sposób szybciej odnaleźć wybraną osobę w tłumie przylatujących pasażerów. Co ważne, na rewersie “witajki”, który znajdzie się przed oczami oczekujących, Fundacja ITAKA zamieściła zdjęcia oraz opis niedawno zaginionych osób z województwa zachodniopomorskiego.

 

Według fundacji najważniejsze są pierwsze tygodnie po zaginięciu, bo wtedy udaje odnaleźć się najwięcej osób. W okresie wakacyjnym w akcji brały udział Lotnisko Chopina w Warszawie oraz Lotnisko im. Jana Pawła II w Krakowie. Dzięki akcji Fundacja ITAKA zyskała nowy sposób dotarcia z apelem o pomoc w poszukiwaniu zaginionych do szerokiej grupy osób, które w hali przylotów oczekują na spotkanie ze swoimi bliskimi.

 

Kartki ‘’witajki’’ czekają na podróżnych i ich bliskich na specjalnych stojakach zainstalowanych w hali przylotów szczecińskiego lotniska.

Więcej informacji na temat zaginionych osób i udzielania informacji, które mogą pomóc je odnaleźć znajduje się na stronach Fundacji ITAKA –
http://zaginieni.pl

Za koncept kreatywny i przygotowanie akcji odpowiada agencja Isobar Poland.

* Źródło:
http://www.zyjbezpiecznie.policja.pl/zb/dzieci-i-mlodziez/56254,Zaginiecie-dziecka-Uniknij-tragedii.html

Ryanair ogłasza siatkę połączeń na lato 2015 ze Szczecina. Nowe połączenie do Oslo Rygge

RYANAIR OGŁASZA SIATKĘ POŁĄCZEŃ NA LATO 2015 ZE SZCZECINA NOWE POŁĄCZENIE DO OSLO RYGGE

EI-EBEfilipstart

 Ryanair, linia lotnicza numer 1 w Polsce, dziś (11 grudnia) ogłosiła rozkład lotów ze Szczecina na lato 2015 r. z nowym połączeniem do Oslo Rygge:

  • 1 nowe połączenie: Oslo
  • 4 połączenia ze Szczecina (łącznie): Dublin (2 x w tygodniu), Liverpool (2 x w tygodniu), Londyn (7 x w tygodniu), Oslo (2 x w tygodniu)

Z okazji ogłoszenia rozkładu lotów na lato 2015r. z lotniska w Szczecinie, Ryanair wyprzedaje 100 000 biletów na swoich trasach w Europie, w cenach rozpoczynających się od 84 zł, na podróż w styczniu, lutym i marcu 2015r. Oferta będzie dostępna do poniedziałku (15 grudnia), do północy.

Klaudia Kałążna, Manager ds. Sprzedaży i Marketingu na region Europy Środkowej i Wschodniej z Ryanair, powiedziała w Szczecinie:

Ryanair z przyjemnością ogłasza rozkład lotów ze Szczecina na sezon letni 2015r. z nowym połączeniem do Oslo Rygge. 4 nasze połączenia w sezonie letnim 2015r. z Portu Lotniczego Szczecin – Goleniów oznaczają aż 145 000 pasażerów rocznie.

Polscy klienci już dokonali wyboru i latają z linią lotniczą Ryanair z powodu niskich cen, wiodącej w branży obsługi klienta i bardzo dużego wyboru połączeń. Obecnie mogą rezerwować loty na lato 2015r. jeszcze wcześniej na naszej ulepszonej stronie internetowej oraz używając naszej nowej aplikacji mobilnej. Wprowadzanie coraz większych udogodnień, takich jak nowa strona internetowa, druga, mniejsza darmowa torba podręczna, przydzielane miejsca, możliwość korzystania z urządzeń elektronicznych podczas całego lotu oraz oferty dla rodzin: Family Extra i klientów biznesowych: Business Plus, udowadnia, że Ryanair oferuje swoim klientom dużo więcej, niż tylko niskie ceny.

 Z okazji ogłoszenia rozkładu lotów na lato 2015 r. ze Szczecina, w tym nowego połączenia do Oslo, Ryanair wyprzedaje 100 000 biletów na swoich trasach w Europie, w cenach rozpoczynających się od 84 zł, na podróż w styczniu, lutym i marcu 2015 r. Oferta będzie dostępna do poniedziałku (15 grudnia), do północy.”

 Maciej Dziadosz, Prezes Portu Lotniczego Szczecin – Goleniów im. NSZZ Solidarność, powiedział w Szczecinie:

Od dłuższego czasu obserwujemy rosnące zapotrzebowanie na połączenia lotnicze do Norwegii, w szczególności do aglomeracji wokół stolicy Norwegii – Oslo. Nowe połączenie linii Ryanair doskonale wpisuje się w ten trend. Jesteśmy pewni, że dzięki temu połączeniu, skorzystają nie tylko mieszkańcy naszego regionu, pracujący w Norwegii ale również zachodniopomorska branża turystyczna, goszcząc turystów norweskich dla których nasz region jest jednym z ciekawszych miejsc do krótkich, kilkudniowych wyjazdów. Z obserwacji i analiz jakie wykonuje Port Lotniczy, na połączeniu z Oslo, możemy się spodziewać około 30 % turystów norweskich, którzy średnio, podczas pobytu wydają około 365 USD. Pozwoli to zasilić naszą regionalną gospodarkę kwotą około 2.000.000 USD rocznie. 

 

Podróż z jednym plecakiem – jak go spakować aby zmieścić w nim wszystko?

plecak
Zobaczyć cały świat tylko z jednym plecakiem podręcznym, bez ciężkich walizek? Wydaje się niemożliwe, ale wielu podjęło już wyzwanie i udało im się zobaczyć wiele pięknych zakątków bez konieczności martwienia się o dodatkowe walizki.
Teraz, gdy tanie linie lotnicze oferują połączenia praktycznie na cały świat – do Afryki, Azji czy do Ameryk, ich propozycje cieszą się dużym zainteresowaniem. Żeby jednak podróżować jak najbardziej wygodnie, czyli bez ciężkiego bagażu, warto pomieścić się w plecak. Dla tych, którzy nie chcą zabierać w podróż całego swojego dobytku, przygotowaliśmy nasz poradnik – z nim dowiesz się, jak spakować się tak, aby nie był zbyt ciężki, ale jednocześnie tak, żeby znalazły się w nim wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy.
W co najlepiej się spakować? 

Gdy chodzi o wygodę, najlepszym rozwiązaniem będzie plecak. Chociaż walizki nie trzeba nosić na plecach i ma wygodne kółka, to jednak nie będzie tak poręczna. Dlatego warto zaopatrzyć się w odpowiednio duży, lekki i wytrzymały plecak dobrej marki, ale jednocześnie trzeba zwrócić uwagę na to, aby zmieścił się on w normach wielkości dla danej linii lotniczej, żeby można było go zabrać ze sobą na pokład.
Przykładowe normy bagażowe:
• Wizz Air: 42 x 32 x 25, 10 kg
• Ryanair: 55 x 40 x 20 cm, 10 kg
• Germanwings: 55 x 40 x 20 cm, 8 kg
• LOT: łączne wymiary nie mogą przekroczyć 118 cm, 6 kg
Więcej informacji o tym, co można wziąć ze sobą do samolotu, można znaleźć na stronach internetowych przewoźników. Warto pamiętać o tym, że często podręczne torebki, laptopy także są wliczane w limit wagowy bagażu.
Co ze sobą zabrać? 

W plecaku powinny znaleźć się tylko te najbardziej potrzebne przedmioty. Przy pakowaniu się warto pamiętać o najważniejszych zasadach. Są to w szczególności:
• lista – warto przygotować spis wszystkich najważniejszych przedmiotów, w tym dokumentów, lekarstw, które przyjmujesz
• weź lekkie ubrania – zamiast ciężkich jeansów warto zabrać ubrania lżejsze, z szybkoschnących materiałów, które będzie można szybko wyprać
• cięższe ubrania załóż na siebie – gdy koniecznie chcesz wziąć jeansy lub grubą bluzę, lepiej załóż je na siebie na czas lotu
• wybieraj ubrania wielofunkcyjne – spodnie z odpinanymi nogawkami, kurtka z dwóch warstw – polaru i przeciwdeszczowa, chusta wielofunkcyjna, koszula z rękawami, które można podwinąć
• ręcznik – zamiast zwykłego ręcznika z frotty lepiej wybrać ręcznik z lżejszej mikrofibry, który szybciej schnie i jest też bardziej chłonny
• wybierz mniejsze kosmetyki – kup małe opakowania kosmetyków lub przelej je do małych buteleczek, wybieraj kosmetyki wielofunkcyjne, w bagażu podręcznym muszą mieć mniej niż 100 mililitrów i razem nie więcej niż 1 litr
• ograniczaj przedmioty – nie pakuj do bagażu tych rzeczy, które mogą ewentualnie się przydać
Dopasuj zawartość plecaka do miejsca 

Warto pamiętać też o tym, aby zawartość plecaka dopasować do klimatu miejsca, do którego się jedzie. Poniżej przedstawiamy nasze przykładowe zestawy dla aktywnych podróżników.
Na wycieczkę do miejsca o gorącym klimacie warto zabrać:
• kurtka przeciwdeszczowa i polar
• 2-4 t-shirty i bluzki na ramiączkach dla kobiet
• 2 koszule z długim rękawem
• 1-2 pary spodni, można wziąć z odpinanymi nogawkami
• 1 szorty lub lekka sukienka
• 2-3 pary majtek, skarpet, 2 staniki
• kąpielówki lub kostium kąpielowy – dla kobiet najlepiej dwuczęściowy, ponieważ góra może być użyta jako stanik
• klapki lub sandały wykonane z porządnego materiału
• lekkie buty – najlepiej trekkingowe lub trampki zależne od rodzaju wycieczki
• chusta wielofunkcyjna lub czapka z daszkiem
• lekki śpiwór z pokrowcem
• przeciwdeszczowy ochraniacz na plecak
Na wycieczkę do miejsca o zimnym klimacie warto zabrać:
• polar, softshell oraz lekki płaszcz przeciwdeszczowy
• 2-3 t-shirty i bluzki na ramiączkach
• koszula z długim rękawem
• czapka, szalik, rękawiczki
• 2 pary spodni z długimi nogawkami
• bielizna termiczna – legginsy i koszulka z długim rękawem
• kąpielówki lub strój kąpielowy (zawsze dobrze je mieć)
• 2-4 pary majtek, skarpetek, 2 staniki dla kobiet
• górskie buty z ociepleniem
• klapki jako obuwie domowe i pod prysznic
• śpiwór i dobra mata – gdy zamierza się spać w terenie
• przeciwdeszczowy ochraniacz na plecak
Lepsze pieniądze niż bagaż 

Warto też pamiętać, że zawsze mniej waży karta płatnicza czy gotówka. Gdy na miejscu zabraknie koszulki czy kosmetyków, zawsze można je dokupić. Zawsze jednak trzeba pamiętać o tym, że za przekroczenie limitu bagażu należy się dopłata, dlatego przed wylotem należy zważyć plecak i ewentualnie, jeżeli jest nieco za ciężki, pomyśleć o tym, jak założyć na siebie dodatkowe ubrania, żeby zmniejszyć jego ciężar.
Podsumowując, podróż z plecakiem, nawet na kilka tygodni, nie jest niemożliwa! Wystarczy tylko przygotować dokładną listę i zebrać wszystkie te przedmioty, które najbardziej się przydadzą. W ten sposób będzie można zmieścić się nawet w 6-7 kilogramach i nie martwić się o dodatkowe walizki, które przeszkadzają szczególnie tym, którzy lubią spędzać swój czas na aktywnej turystyce. Mamy nadzieję, że nasz poradnik pomoże ci w spakowaniu swojego plecaka tak, aby było w nim wszystko to, co najbardziej potrzebne. Życzymy udanych podróży!

Atmosfera Ziemi – wysokości na jakiej latają balony, samoloty, satelity …

atmosfera_ziemi

źródło: 
http://www.centerfly.pl