Bagaż bez opieki? Będzie „pincet”

IMG_0199

Podczas podróżowania zwykle staramy się mieć bagaż na oku. Może się jednak zdarzyć, że w wyniku roztargnienia zostawimy walizkę bez opieki na kilka minut. Należy mieć świadomość, że ta chwila nieuwagi może nas kosztować nawet kilkaset złotych!

Na lotniskach od lat panują procedury – bezpieczeństwo ponad wszystko. Dlatego porzucony bagaż jest zawsze traktowany z najwyższą atencją przez Służba Ochrony Lotniska.

Bagaże pozostawiane na lotnisku bez opieki są częstym przypadkiem wśród podróżnych, sprawiają one jednak zwykle sporo kłopotów. Najważniejsze jest bezpieczeństwo osób przebywających na terenie lotnisk, dlatego ważne jest mieć na uwadze gdzie pozostawiamy swoje walizki.

W sytuacjach niejasnych, pozostawionymi bagażami zajmują się pirotechnicy i zwłaszcza wtedy grożą kary za pozostawienie bagażu. Reguluje to art. 210 ust. 1 pkt. 7  ustawy „Prawo lotnicze”, który upoważnia zarządcę lotniska do karania grzywną za złamanie regulaminu portu lotniczego, odnośnie pozostawiania bagażu bez opieki.

W przypadku zauważenia opuszczonego bagażu służby bezpieczeństwa muszą rozpocząć długą procedurę, wymagającą wprowadzenia stanu alarmowego i wyznaczenia strefy bezpieczeństwa.  Rozpoczyna się ewakuacja części terminala. Wzywana jest ekipa pirotechniczna i do bagażu podjeżdża robot, który wywozi go w bezpieczne miejsce. Gdy walizka jest już w bezpiecznym miejscu, do akcji przystępują wyszkolone psy, a następnie pirotechnicy, w ostateczności, podejrzana walizka jest detonowana.

Dobrze, o ile rozpoznanie pirotechniczne da wynik negatywny – wówczas możemy liczyć się jedynie z mandatem. Niestety również linie lotnicze, które przez to mają opóźnienia w lotach, mogą pozwać turystę o odszkodowanie.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że pozostawiony bagaż może być okazją dla tych, którzy bez osobistego udziału chcą przetransportować coś, na co przepisy prawa nie zezwalają. I tak, przez chwilę nieuwagi, można stać się właścicielem broni, amunicji czy też na przykład narkotyków

Podniebne wojaże najmłodszych pasażerów, część II

Podróż z dzieckiem jest prawdziwa wyprawą. Musimy dobrze przygotować samych siebie, żeby nasz maluch był dobrze przygotowany – poradnik pozytywnego pasażera

Bagaż główny – rejestrowany

Dla podróżników poniżej 2 lat obowiązują inne limity bagażowe. Zwykle, w zależności od linii lotniczej, wynoszą one od 5 do 15 kilogramów. Warto wcześniej sprawdzić takie informacje na stronie linii lotniczych. Wózki nie są objęte limitem bagażowym. Na malucha przypada jedna sztuka sprzętu dziecięcego. W sytuacji dodatkowego wyposażenia typu nosidełko lub fotelik samochodowy będziemy musieli zapłacić dodatkowo. Często spotykane wózki 3 częściowe, złożone, uważane są za jedną sztukę.

Jak najlepiej przewieźć wózek? Czy jest on objęty limitem bagażowym i jak należy go zabezpieczyć?

Wózki dziecięce nie są objęte limitem bagażowym( nie są ważone i nie są wliczane jako bagaż rejestrowany) i można przewozić je na kilka różnych sposobów. Wózka nie trzeba poddawać odprawie bagażowej, dlatego można wziąć go ze sobą na pokład lub też oddać do przechowania personelowi samolotu. Wózek oddany stewardessie przy wejściu do samolotu umieszczany jest w luku bagażowym i można poprosić o niego od razu po lądowaniu, nie musząc czekać na standardowy odbiór bagażu. Gdy z kolei zamierza się wózek oddać jako bagaż zwykły, warto wcześniej dobrze go zabezpieczyć, żeby nie uszkodził się on w trakcie transportu.

Rodzice i opiekunowie mniejszych dzieci mogą pomyśleć o zamontowaniu fotelika samochodowego zamiast gondoli na stelażu swojego wózka. Gondolę można wtedy oddać podczas odprawy bagażowej, a fotelik i stelaż wziąć na pokład, co jest bardziej poręcznym rozwiązaniem.

Z kolei dzieci do 16 lat mogą już zabierać bagaże takie same jak osoby dorosłe, czyli jest to od 15 do 20 kilogramów zależnie od polityki linii lotniczych.

Bagaż podręczny – co zabrać ze sobą na pokład.

Rożne linie, różne wymagania. Oczywiście procedura kontroli bezpieczeństwa jest standardowa dla wszystkich przewoźników. Jednak limity bagażowe już nie. Zazwyczaj można zabrać ze sobą małą torbę do 5 kg na pokład dla infanta. Dzieci powyżej tego wieku maja prawo zabrać bagaż podręczny jak dla osoby dorosłej.

Każdy rodzic powinien pamiętać o tym, żeby przed rozpoczęciem podróży ze swoim dzieckiem zabrać wszystkie najbardziej potrzebne rzeczy. Przy pakowaniu najlepiej kilka razy sprawdzić, czy zapakowało się wszystko.

W bagażu powinny znaleźć się:

• pieluszki na zapas, jeżeli są używane przez dziecko

• chusteczki nawilżane, krem nawilżający

• słoiczki z jedzeniem

• butelka z mlekiem lub mleko w proszku czy inne napoje

• książeczki do czytania

• kredki i blok do malowania

• zabawki dla dziecka, mogą być nowe, żeby dziecko nie mogło się nimi od razu znudzić

• kocyk

• ubranka na zmianę

• ubranka odpowiednie do warunków atmosferycznych panujących w kraju docelowym

Warto pamiętać o tym, że 6 listopada 2006 r. weszły w życie zaostrzone przepisy dotyczące bagażu podręcznego. W związku z tym nie można przewozić artykułów mających pojemność ponad 100 mililitrów, w tym artykułów spożywczych oraz kosmetyków. Na ogół restrykcje te nie dotyczą jedzenia i picia dla dzieci, ale przed podróżą zawsze warto zasięgnąć informacji na lotnisku lub w liniach lotniczych, żeby mieć pewność co do obowiązujących zasad.

Lecimy …

 

Przed wejściem na pokład warto opowiedzieć dziecku, jak będzie przebiegał lot. W ten sposób nie będzie ono tak bardzo przestraszone hałasem silników, ewentualnymi turbulencjami. Także warto poinformować je o zatykających się uszach – u dzieci jest to często występujący problem podczas startu i lądowania. Aby zapobiegać zatykaniu się uszu, najlepiej, aby w tym czasie dziecko cały czas coś piło – przełykało małymi łyczkami sok lub wodę. Starsze dzieci mogą też pić napoje przez słomkę, natomiast niemowlęta powinno się karmić piersią lub podawać butelkę.

Dziecko musi znajdować się w miejscu tylko w przypadku startu i lądowania, czyli w czasie, w którym włączona jest sygnalizacja informująca o konieczności zapięcia pasów. Gdy dziecko podróżuje na kolanach opiekuna lub rodzica, wtedy musi być przypięte pasem oddzielnym, który jest do tego celu przeznaczony.

 

W trakcie lotu, jeżeli nie jest to wymagane przez kapitana, dzieci mogą poruszać się po samolocie. Można razem wybrać się na wycieczkę i zobaczyć różne ciekawe miejsca w samolocie, ale należy pamiętać o tym, żeby nie przeszkadzać w tym czasie współpasażerom. Wiele dzieci jest też zafascynowanych widokami rozciągającymi się za oknami. Jednak nawet wyjątkowe podniebne krajobrazy nudzą się w trakcie dłuższego rejsu.

Właśnie dlatego na pokład warto zabrać różnego rodzaju zabawki, książeczki, malowanki, żeby dziecko nie mogło się nudzić. Czasami można otrzymać je od stewardess, ale zawsze warto być przygotowanym na tę okoliczność. Często można też kupić je bezpośrednio na lotniskach. Mogą być to książeczki do kolorowania, do czytania, książeczki z naklejkami, różnego rodzaju łamigłówki.

Samodzielna podróż dziecka

W liniach lotniczych tradycyjnych przewoźników dzieci w wieku od 5 do 16 lat mogą odbyć podróż samodzielną bez opieki swojego rodzica lub opiekuna. Jest to jednak możliwe tylko przy spełnieniu określonych wymagań. Niezbędne jest przygotowanie pisemnego oświadczenia, że na lotnisku docelowym na małego pasażera będzie czekała osoba dorosła, która będzie upoważniona do odbioru. Natomiast na lotnisku z którego dziecko wylatuje opiekun zostanie do momentu odlotu samolotu. Bardzo często niektóre lotniska pozwalają wejść na sale odlotową z małym pasażerem i poczekać tam na odprawę pokładową. Z ta opcja pobierane są dodatkowe opłaty za opiekę stewardess nad dzieckiem, na przykład za odprowadzenie go do miejsca docelowego na lotnisku.

Podniebne voyage najmłodszych – część I

Planujesz podróż z dzieckiem? Warto dobrze przygotować się do niej, aby była komfortowa dla Ciebie i innych pasażerów. Oto krótki poradnik dla pozytywnego pasażera.

Lot samolotem z maluchem może być ciekawą przygodą dla Ciebie i dla niego. Zapewne będzie kształcąca już od najmłodszych lat i zachęci go do podróżowania w przyszłości.

Słowniczek

 - infant – dziecko poniżej 2 lat. W dniu wylotu lub powrotu musi być maksymalnie na dzień przed 2 urodzinami.

-child – w zależności od linii jest to dziecko, które nie może podróżować samo. Musi podróżować w asyście osoby dorosłej (w większości przypadków z osobą powyżej 16 roku życia), ewentualnie w asyście stewardessy*.

Na początek

Bardzo istotną kwestią jest zakupienie odpowiedniego biletu. Linie lotnicze oferują bilety specjalnie dla dzieci. Wyróżniają się one niewysoka opłatą, zazwyczaj jest to tzw. opłata dodatkowa, która stanowi kilka proc. standardowego biletu (nie przekracza 10 proc.). Takie bilety maja pewne obostrzenia. Warto np. pamiętać o tym, że za taki bilet nie przysługuje podróżnikowi oddzielne miejsce na pokładzie samolotu, dlatego dziecko musi spędzić lot na kolanach rodziców. Oczywiście jeżeli samolot nie jest całkowicie wypełniony, a obok znajdują się wolne miejsca, można z nich skorzystać. Można również wykupić osobne miejsce dla malucha, ale wiąże się z dodatkowymi opłatami.

Ze względu na bezpieczeństwo dla rodziców z dziećmi przeważnie przeznaczone są odpowiednie miejsca do siedzenia. Osoby z infantami/dziećmi nie mogą siedzieć w trzech strefach: w przednim rzędzie siedzeń, przy wyjściu ewakuacyjnym oraz w ostatnim rzędzie samolotu.

*linie low cost nie posiadają opcji podróży dziecka w asyście stewardessy, jednak mają pewne udogodnienie: dzieci pomiędzy 14 a16 rokiem życia mogą podróżować same pod warunkiem pisemnej zgody rodziców. W tym wypadku rodzic ma obowiązek pozostać na lotnisku do czasu odlotu samolotu, a na miejscu docelowym musi być odebrany przez opiekuna. Wiąże się to z podejmowaniem decyzji w trakcie rejsów zakłóconych.

London – must see

Counties

W październiku w siatce połączeń naszego lotniska pojawi się nowe połączenie – do portu lotniczego Londyn Luton. Jest to kierunek często wybierany i bardzo oblegany przez pasażerów.  Jedni wybierają się do pracy, inni – by zobaczyć kraj królowej Elżbiety II. Codzienne połączenia z lotniska Szczecin-Goleniów zdecydowanie ułatwią dobranie odpowiedniej ilości dni, które trzeba będzie przeznaczyć na zwiedzanie.

 

Stolica Wielkiej Brytanii położona jest nad rzeką Tamizą, w południowo-wschodniej części Anglii. Jest to najbardziej dynamiczne i najgęściej zaludnione miasto zachodniej Europy. Londyn to tygiel narodowości i kultur, jak również jedno z najpiękniejszych i najciekawszych metropolii świata. Jest to miejsce, w którym wprost roi się od rozmaitych atrakcji.

 

Big Ben

Zwiedzanie Londynu warto rozpocząć od słynnego Trafalgar Square – głównego placu centralnego Londynu, w którym odbywają się ważne uroczystości. Skwer powstał w XIX w. w miejscu dawnych stajni królewskich. Na jego środku stoi 61-metrowa kolumna Nelsona, która otoczona jest pomnikami i fontannami. W jego otoczeniu znajduje się National Gallery, kościół St. Martin in-the-Fields oraz wiele ambasad. Z najważniejszego miejskiego placu warto skierować się na Downing Street, prowadzącą do kolejnego symbolu miasta – wieży zegarowej Big Ben, która stanowi część opactwa Westminster. Ma ona ponad 96 metrów wysokości, a tarcza zegara 5 metrów średnicy. Na szczyt budowli prowadzą 334 stopnie spiralnych schodów. Nazwa początkowo odnosiła się do dzwonu ze St. Stephen Tower (Wieża św. Szczepana), zwanej również The Clock Tower (Wieża Zegarowa), a należącej do Pałacu Westminsterskiego. Obecnie Big Ben oznacza zarówno dzwon, zegar, jak i samą wieżę. Jego otwarcie odbyło się 31 maja 1859 roku, od tamtej pory jest on największym zegarem w Wielkiej Brytanii.

Pałac Buckingham

Buckingham Palace jest największym na świecie pałacem królewskim, który wciąż pełni swą pierwotną funkcję. Został on wybudowany w 1703 roku jako rezydencja miejska Księcia Buckingham. W ciągu kolejnych 75 lat, wielokrotnie go rozbudowywano, by w roku 1837 ogłosić budynek oficjalną siedzibą brytyjskich monarchów, którą jest do dzisiejszego dnia. Dla Brytyjczyków jest on symbolem Wielkiej Brytanii oraz najważniejszym punktem w mieście. Przed budowlą stoi okazały pomnik królowej Wiktorii – pierwszej, która w nim zamieszkała. Dni, w których królowa przebywa w swej posiadłości można rozpoznać po powiewającym nad pałacem sztandarze królewskim. Aż do roku 1997 nigdy nie był on spuszczany do połowy masztu na znak żałoby, nawet po śmierci monarchy. Tradycję tę zmieniono dopiero po śmierci Diany, księżnej Walii. Od kwietnia do lipca, codziennie o 11.30 przed pałacem odbywa się uroczysta zmiana warty (w pozostałych miesiącach co drugi dzień). Obecnie pewna część pałacu, łącznie z przepięknym ogrodem, jest udostępniona zwiedzającym. Można go zwiedzać w sierpniu i we wrześniu, podczas wakacji królowej.

Katedra św. Pawła

Jej budowa, którą rozpoczęto w 1675 roku, trwała aż 36 lat. Katedra charakteryzuje się monumentalną kopułą o średnicy 50 metrów, długości 220 metrów i wadze 700 ton. Wysokość budowli, mierzona od posadzki do krzyża znajdującego się na szczycie kopuły, wynosi 140 metrów. Na obejrzenie zasługuje krypta uważana za największą kryptę w Europie, a nawet na świecie. Warto udać się na galerie i kopułę katedry. Aby zobaczyć panoramę Londynu ze Złotej Galerii trzeba pokonać 560 stopni. Poniżej znajduje się Galeria Kamienna i Galeria Szeptów – jedyne na świecie pomieszczenie, w którym echo niesie się na odległość 30 metrów.

Opactwo Westminster

Westminster jest dzielnicą Londynu, w której znajduje się kompleks położonych nad Tamizą budowli. Znajdują się tu m.in. neogotycki Pałac Westminsterski, będący siedzibą Parlamentu, wieża ze słynnym zegarem Big Ben czy średniowieczny kościół św. Małgorzaty. Jego centrum zajmuje neobizantyjska katedra – Westminster Abbey, którą wybudowano w 1894 roku, a dziś jest prawdopodobnie najważniejszą świątynią katolicką w całej Anglii. Jest ogromna – w jej wnętrzu jest aż 1200 miejsc siedzących. Opactwo Westminster ściśle związane jest historią Anglii: od czasów Wilhelma Zdobywcy (1065) koronuje się tu władców kraju, używając tronu koronacyjnego z 1307 roku. Znajdują się tu groby królewskie oraz groby i tablice pamiątkowe najwybitniejszych angielskich pisarzy, aktorów, uczonych i polityków. Łącznie na terenie opactwa spoczywa około 3,3 tys. zmarłych.

Pałac Westminsterski

Pałac Westminsterski jest dziś siedzibą brytyjskiego Parlamentu. Położone nad Tamizą efektowne neogotyckie zabudowania są od zawsze chętnie oglądane przez turystów. Historia pałacu sięga XI wieku, już wtedy powstała w tym miejscu posiadłość Edwarda Wyznawcy. Przez kolejne wieki pałac służył królom Anglii jako ich rezydencja. W 1547 roku Henryk VIII po pożarze pałacu zdecydował się na przeniesienie królewskiej siedziby do Whitehall. Od tamtej pory w westminsterskim pałacu urzędują Izba Lordów i Izba Gmin. W 1605 roku miały w nim miejsce dramatyczne wydarzenia, które przeszły do historii. Guy Fawkes, królewski oficer, został zatrzymany podczas próby wysadzenia Parlamentu w powietrze. 5 listopada każdego roku Anglicy świętują rocznicę tego wydarzenia między innymi… pokazami fajerwerków. Niewielu wie o tym, że częścią Pałacu Westminsterskiego jest wieża, na której znajduje się słynny Big Ben.

Tower of London

Położona nad północnym brzegiem Tamizy, otoczona grubymi na blisko cztery metry murami Londyńska Tower jest budowlą obronną i pałacową monarchów Anglii, chociaż ostatnim z władców, który z niej korzystał był Jakub I (1566-1625). Wzniesiona została w 1078 roku dla Wilhelma Zdobywcy. Pełniła w swojej historii wiele funkcji – była pałacem, więzieniem, z którego nie było ponoć ucieczki, skarbcem, arsenałem, a nawet zoo. Dziś są w niej przechowywane liczne zbroje, bronie czy klejnoty. W skarbcu (Jewel House) trzymane są insygnia koronacyjne (królewski pierścień i jabłko oraz berło z krzyżem i największym na świecie brylantem – Cullinanem I, a także koronę Brytyjską zdobioną drugim co do wielkości na świecie brylantem – Cullinanem II). Tower of London jest strzeżona przez ubranych w dawne stroje oficerów wojskowych, którzy pilnują biżuterii, występują jako przewodnicy i pozują do zdjęć. Symbolem Tower są kruki i, jak głosi legenda, imperium brytyjskie będzie trwać tak długo, jak będą one żyły na wieżach budowli.

Tower Bridge

To chyba jedno z najpopularniejszych miejsc w Londynie i jego symbol, często mylony z London Bridge. Zbudowany w stylu wiktoriańskim zwodzony most powstał w 1894 roku. Środkowa część składa się z dwóch ważących po 1100 ton zwodzonych przęseł, które podnoszą się w ciągu 90 sekund. Umożliwia przepływanie statkom oceanicznym, które osiągają wysokość nawet do 60 metrów powyżej poziomu wody, ale otwierany jest dość rzadko.

Katedra św. Pawła

Katedra św. Pawła jest charakterystycznym punktem na mapie Londynu. Mierząca 110 metrów wysokości i 220 długości świątynia jest położona w centrum starego londyńskiego City. Prace nad jej budową trwały w latach 1675-1710, a nadzorował je znany architekt Christopher Wren. Znana na całym świecie jest przede wszystkim kopuła katedry. Ta kolosalna konstrukcja ma średnicę 50 metrów, a waży aż 700 ton! Msze w katedrze odbywają się tylko w niedziele i Boże Narodzenie. Jest ona wówczas zamknięta dla zwiedzających. Często można za to wtedy posłuchać koncertów jednego ze znanych męskich chórów.

Pałac Hampton Court

Jest to jeden z najpiękniejszych pałaców w Wielkiej Brytanii. Choć jest oddalony od Londynu o 20 kilometrów, na pewno warto wybrać się na krótką wycieczkę, by go zobaczyć. Znanego nam dzisiaj kształtu nabył prawdopodobnie na początku XVI wieku. Początkowo należał do Tomasza Wolseya, biskupa Yorku, a od 1528 roku stał się rezydencją królewską Henryka VIII. W XVIII wieku miał zostać konkurencją dla Wersalu. Podjęte za czasów Wilhelma III Orańskiego próby jego przebudowy zarzucono jednak w 1694 roku. Pałac łączy w sobie cechy charakterystyczne dla zabudowy z czasów Tudorów i baroku. Jedną z największych atrakcji Hampton Court są znane na całym świecie ogrody.

Greenwich

W położonej we wschodnim Londynie gminie można podziwiać m.in. pałacyk Queen’s House (obecnie należący do University of Greenwich), National Maritime Museum – największe muzeum morskie na świecie czy Cutty Sark – jeden z największych wiktoriańskich żaglowców. Jednak najsłynniejsza miejsce to muzeum czasu, które składa się z Flamsteed House, obserwatorium oraz Meridian Buildings ze słynnym południkiem zero stopni, który wyznacza czas na świecie zwany Greenwich Mean Time.

British Museum

British Museum jest prawdopodobnie najbardziej znanym muzeum na świecie. Liczby mówią same za siebie: w muzeum jest ponad 7 milionów różnych eksponatów, dzięki którym zwiedzający mogą zapoznać się z kulturą i historią ludzkości. Dzięki tak pokaźnej kolekcji muzeum jest największym tego typu obiektem na naszym kontynencie. British Museum powstało dzięki sir Hansowi Sloanowi. Dla zwiedzających otwarto je 15 stycznia 1759 roku i od tamtej pory działa nieprzerwanie, z wyjątkiem okresu wojen światowych. Aktualnie odwiedza je ponad 5 milionów turystów rocznie. Do eksponatów muzeum należą zabytki kultury egipskiej, celtyckiej, japońskiej, greckiej, azteckiej i rzymskiej. To tutaj możemy obejrzeć słynny kamień z Rosetty, rzeźby z Partenonu, mumie egipskie i różne arcydzieła sztuki. Oprócz imponujących zbiorów British Museum może się poszczycić także największym zadaszonym dziedzińcem na świecie.

The National Gallery

Znajdująca się przy Trafalgar Square Narodowa Galeria to największa kolekcja obrazów w Wielkiej Brytanii. Można w niej obejrzeć dzieła sztuki zachodnioeuropejskich mistrzów malarstwa z okresu od XIII do XIX wieku. Niesamowity zbiór liczy sobie ponad 2,3 tys. obrazów. Do najsłynniejszych dzieł należą prace Jana van Eycka („Małżeństwo Arnolfinich”), Diego Velazqueza („Wenus ze zwierciadłem”) czy „Słoneczniki” Vincenta van Gogha. Większość z tych nazwisk robi wielkie wrażenie. W National Gallery można obejrzeć także płótna Rubensa, Rembrandta, Moneta czy Rafaela. Corocznie Galerię odwiedza ponad 4 miliony gości. Zmęczeni miłośnicy sztuki mogą odpocząć w restauracji lub kawiarni oraz zrobić zakupy w sklepie.

Muzeum Historii Naturalnej

Muzeum Historii Naturalnej w Londynie należy do „wielkiej trójcy” muzeów zlokalizowanych przy Exhibition Road w dzielnicy South Kensington. Oprócz niego w jej skład wchodzi jeszcze Muzeum Nauki oraz Victoria and Albert Museum. To jednak właśnie Muzeum Historii Naturalnej jest najbardziej znane i najciekawsze. W wiktoriańskim gmachu mieści się ponad 70 milionów eksponatów! Dla wygody zwiedzających podzielono je na pięć działów: Botanika, Paleontologia, Zoologia, Mineralogia i Entomologia. W muzeum możemy przeżyć symulację trzęsienia ziemi czy poznać mechanizmy wybuchu wulkanu. Bardzo ciekawa jest część paleontologiczna, gdzie największą atrakcją jest szkielet diplodoka oraz poruszające się, wydające odgłosy dinozaury – roboty. Imponująca jest także kolekcja opowiadająca o historii ssaków oraz pień sekwoi o średnicy ponad 6 metrów. W muzeum możemy dowiedzieć się także, jak działa nasze ciało i spróbować swoich sił w różnych testach. Główną zaletą muzeum jest wysoka interaktywność, dzięki której naprawdę trudno się tu nudzić. W budynku działa również Centrum Darwina. Wstęp jest wolny, choć muzeum przyjmuje od turystów dobrowolne datki.

Muzeum Figur Woskoch Madame Tussaud

Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud to jedna z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Londynu. Marie Tussaud urodziła się we francuskim Strasburgu. W 1802 roku przybyła do Londynu wraz z woskowymi odlewami głów arystokratów zgilotynowanych podczas rewolucji francuskiej. Nie mogąc wrócić do Francji podróżowała po Wielkiej Brytanii przedstawiając swoją makabryczną kolekcję. W końcu w 1835 roku otworzyła muzeum na Baker Street. Od tamtej pory wystawa niezmiennie przyciąga masy zwiedzających, którzy chcą obejrzeć woskowe figury swoich ulubionych gwiazd lub postaci historycznych. W kolekcji Madame Tussaud znajdują się m.in. figury przedstawicieli brytyjskiej rodziny królewskiej, Madonny, Elvisa Presleya, Davida Beckhama, Brada Pitta, Gandhiego, Johnny’ego Deppa czy też Nicole Kidman. Polskę reprezentują Lech Wałęsa i Jan Paweł II. Jest tu również komnata strachu, do której raczej nie powinny wchodzić osoby o słabych nerwach. Większość zwiedzających poprzestaje na zrobieniu sobie zdjęcia z idolem, ale zdarzają się tacy, który np. całują figury. Zupełnie inne uczucia budzi stale niszczona figura Adolfa Hitlera, który w 2008 roku został pozbawiony głowy. Oryginalna woskowa rzeźba dyktatora od 1936 nie jest już pokazywana publicznie.

Muzeum Wiktorii i Alberta

Muzeum Wiktorii i Alberta jest największym londyńskim muzeum gromadzącym dzieła sztuki i rzemiosła artystycznego. Zbiory wystawiane na stałych wystawach liczą ponad 4,5 mln sztuk. Są tutaj zarówno obrazy, rzeźby i fotografie, jak i bardziej nietypowe kolekcje: ceramiki, strojów, mebli czy biżuterii. Niektóre z zebranych w muzeum eksponatów pochodzą nawet sprzed 5 tys. lat. Zbiory muzeum pochodzą właściwie ze wszystkich części ziemskiego globu, a najbardziej popularna jest kolekcja obrazów Johna Constable’a.

Tate Britain

Tate Britain należy do grona galerii Tate, do których należą także Tate Modern, Tate Liverpool i Tate St. Ives. W galerii Britain wystawiane są arcydzieła sztuki brytyjskiego powstałe po 1500 roku. W kolekcji możemy oglądać dzieła Johna Constable’a, Williama Blake’a i Francisa Bacona. Ogółem w zbiorach Tate Britain zebrano ponad 60 tysięcy różnych dzieł. Od 1984 roku galeria przyznaje doroczną nagrodę Turnera. Znajduje się tu także największa na świecie galeria dzieł Williama Turnera – prekursora impresjonizmu w malarstwie. Po zwiedzaniu można odpocząć w kawiarni lub zjeść w restauracji Rex Whistler.

Tate Modern

To jedno z najważniejszych muzeów sztuki nowoczesnej w Europie. Budynek, w którym teraz się mieści, był niegdyś elektrownią. Tate Modern otworzono 12 maja 2000 roku, wcześniej jednak budowlę poddano licznym pracom renowacyjnym. Dzięki swojej przeszłości galeria Tate Modern jest widoczna już z daleka – jej znakiem rozpoznawczym jest wysoki na 99 metrów ceglany komin. Corocznie galeria jest odwiedzana przez ponad 5 milionów turystów. W przystępny sposób przedstawiane są tutaj dzieła przedstawicieli tak nietypowych gatunków jak kubizm, surrealizm, futuryzm i pop-art. W 2009 roku tam wystawę słynnego polskiego artysty Mirosława Bałki. Wystawę można było oglądać do 5 kwietnia 2010 r., a Bałka dołączył do prestiżowego grona artystów, których zaproszono do przedstawienia swoich prac w galerii (był 10 w historii jej istnienia).

The London Eye

Wybudowane przez British Airways z okazji nowego tysiąclecia znajduje się w dzielnicy Lambeth, na południowym brzegu Tamizy, między mostami Westminster i Hungerford. To największe na świecie, powstałe dla uczczenia końca XX wieku koło widokowe ma wysokość 135 metrów, a jego pełny obrót trwa około 40 minut. Na kole znajdują się 32 klimatyzowane kapsuły pasażerskie. Ta gigantyczna konstrukcja pozwala podziwiać panoramę Londynu na odległość nawet do 48 km.

Portobello Road

Wielbiciele zakupów poczują się w Londynie jak w raju. Przede wszystkim warto odwiedzić ekscentryczne targowiska przy Portobello Road. Tuż przed zakrętem w Westbourne Grove pojawiają się pierwsze kramy ze starociami, antykami i innymi niecodziennymi przedmiotami. Dziesiątki straganów kryją się w małych pasażach handlowych. Dalej targ zmienia profil na spożywczy – oprócz tradycyjnych wyrobów można kupić tam ekologiczne pieczywo z oliwkami i inne oryginalne specjały. Na sobotnim targu przy Portobello Road największy tłok panuje przed południem, dlatego – aby upolować coś wyjątkowego – trzeba udać się tam bardzo wcześnie rano. Na zakupy warto wybrać się także do dzielnicy Chelsea (tam znajdziemy towary z górnej półki) albo na najsłynniejszą handlową ulicę Londynu – Oxford Street.

Hyde Park

Położony na obszarze 2,5 km kw., jest jednym z kilku parków królewskich w Londynie. Został założony w 1536 roku przez Henryka VIII, który pozyskał tutejsze grunty od mnichów z opactwa Westminsterskiego. W Hyde Parku znajduje się Speakers’ Corner – miejsce, w którym każdy może wyrazić swe poglądy, niezależnie od ich znaczenia. Przemawiali tam m.in. Karol Marks i Włodzimierz Lenin.

Kensington Gardens

Kensington Gardens to jeden z londyńskich ogrodów królewskich. Można do niego trafić kierując się na zachód z Hyde Parku, który wraz z nim, Green Parkiem i Parkiem św. Jakuba tworzy „zielone płuca” Londynu. Ogrody powstały pod koniec XVII wieku, za czasów panowania chorego na astmę Williama, a rozbudowała je królowa Anna. Zawdzięczamy jej także powstanie tutejszej oranżerii z 1704 roku. Aktualnie Kensington Gardens zajmuje 159 hektarów powierzchni i jest niezwykle popularnym miejscem odpoczynku mieszkańców stolicy. Są tu dwa place zabaw dla dzieci, kawiarnia i restauracja. 30 czerwca 2000 roku miało miejsce otwarcie placu zabaw upamiętniającego imię tragicznie zmarłej księżnej Diany. Każdego roku odwiedza go ponad 750 tys. dzieci. W Kensington Gardens kręcono ujęcia do licznych filmów fabularnych, np. drugiej części przygód Bridget Jones, „Marzyciela” czy „Greystoke”.

Zoo w Londynie

Najstarszy ogród zoologiczny na świecie. Jego otwarcie miało miejsce 27 kwietnia 1828 roku, ale początkowo miało charakter czysto naukowy. Zwiedzający mogli bez przeszkód wchodzić do zoo dopiero 20 lat później. Na powierzchni 14 hektarów zamieszkuje ponad 15 tys. zwierząt reprezentujących ponad 750 różnych gatunków. Są wśród nich mrówkojady, warany, lwy, tygrysy, goryle i wiele innych, znacznie mniej znanych. Na takie bogactwo fauny ciężko natrafić w jakimkolwiek innym obiekcie tego typu. Ogród jest aktywnie zaangażowany w projekt „Zoo bez krat”. W rezultacie jego wprowadzenia w zoo warunki naturalne mają być jeszcze lepiej odtworzone, co wpłynie pozytywnie zarówno na samopoczucie zwierząt, jak i wrażenia zwiedzających. Zoo oferuje wiele dodatkowych atrakcji. Dla dzieci wprowadzono specjalny program „Animal Adventure”. Każdy, kto tylko zechce może natomiast zdecydować się na wirtualną adopcję jednego ze zwierząt żyjących w zoo. Londyńskie zoo jest tak popularne, że często pojawia się również na ekranie. Dotychczas „wystąpiło” już w wielu filmach, m.in. „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” oraz „Amerykański Wilkołak w Londynie”.

Harrods

Harrods to popularny i niezwykle luksusowy dom towarowy w dzielnicy Knightsbridge w Londynie. Znajdują się w nim najbardziej ekskluzywne butiki w mieście. Jego początki były wbrew pozorom skromne. W 1849 roku Charles Henry Harrod otworzył w tym miejscu sklep spożywczy, który zyskał klientów dzięki niskim cenom i dobrej jakości sprzedawanych artykułów. Dalej historia potoczyła się jak z bajki. Harrod i jego potomkowie rozbudowywali sklep tak długo, aż zmienił się w ogromny dom towarowy znany dzisiaj na całym świecie i będący synonimem luksusu. Do Harrodsa przychodzą na zakupy największe gwiazdy. Nie każdy sklep może poszczycić się wizytą Joan Collins czy Madonny. To jednak nic w porównaniu do zakupów robionych przez samą królową Elżbietę. W 1967 roku jeden z klientów sklepu zażyczył sobie żywego słonia.

Szczecin – Londyn Luton z Wizz Air

 

HA-LPQ (3)

zdjęcie Arkadiusz Grodziński

Wizz Air ogłasza rozwój połączeń lotniczych z Pomorza Zachodniego i uruchamia trzecie połączenie z lotniska Szczecin-Goleniów

 

Dziś, 10 lipca 2014 roku, Wizz Air, największy niskokosztowy przewoźnik lotniczy w Europie Środkowo-Wschodniej ogłosił uruchomienie kolejnego połączenia z lotniska Szczecin-Goleniów.

Od 27 października 2014 roku, węgierski przewoźnik niskokosztowy będzie oferował 3 rejsy tygodniowo na lotnisko Londyn Luton.

 

Kierunek

Numer lotu

Dzień operacji

Odlot

Przylot

LTN-SZZ

W6 2164

1-3-5–

15:30

18:15

SZZ-LTN

W6 2163

1-3-5–

18:45

19:40

Ceny biletów, wraz ze wszystkimi opłatami zaczynają się od 119 złotych.

Daniel de Carvalho, rzecznik prasowy Wizz Air powiedział: „Mamy przyjemność ogłosić, iż uruchamiamy sześć nowych połączeń z kilku największych miast w Polsce. Pasażerowie będą mogli teraz wygodnie i za niewielką cenę podróżować do Bergen w Norwegii z lotniska im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Zwiększyliśmy także ofertę destynacji z Gdańska, Katowic, Poznania i Szczecina. Zależy nam, by nowości w ofercie Wizz Air przyciągnęły jeszcze większą liczbę turystów do różnych regionów Polski i tym samym wpłynęły na wzrost zatrudnienia w turystyce. Nowe połączenia to na prawdę dobra wiadomość. Nasza polskojęzyczna załoga
z niecierpliwością oczekuje na powitanie wielu nowych pasażerów
”.

„Po ponad roku od uruchomienia przez Wizz Air połączeń do Oslo Torp i Stavanger, widać, że połączenia te odniosły sukces w oczach przewoźnika lotniczego.

Świadczy o tym ogłoszenie uruchomienia trzeciego połączenia z naszego lotniska.

W linii lotniczej WIZZAIR widzimy partnera mogącego zagwarantować naszemu lotnisku coś na co  bardzo liczymy – dynamiczny rozwój ruchu lotniczego.

Cieszymy się z faktu, że ogłoszenie połączenia do Londynu Luton, zbiega się w czasie z trwającą realizacją zadania modernizacji i rozbudowy infrastruktury lotniskowej.

Dzięki wydatnemu wsparciu finansowemu naszych dwóch największych lokalnych udziałowców, dofinansowaniu z Centrum Unijnych projektów transportowych oraz kredytowi udzielonemu przez bank PKO BP S.A   możemy się pochwalić 25 % zaawansowania prac budowlanych związanych z rozbudową infrastruktury lotniskowej” - skomentował  Maciej Dziadosz Prezes Zarządu Portu Lotniczego Szczecin – Goleniów.

Wizz Air jest największą niskokosztową linią lotniczą w Europie Środkowo-Wschodniej*, której flota składa się z 52 samolotów typu Airbus A320 latających z 18 baz na ponad 300 trasach łączących 98 lokalizacji w 35 krajach. Wizz Air zatrudnia zespół ponad 2 000 ekspertów, którzy dbają o wysoką jakość usług i niski koszt biletów, co uczyniło Wizz Air najpopularniejszą linią lotniczą, wybieraną przez 13.9 miliona pasażerów do końca marca 2014 r*. Na wizztours.com oferowane są wysokiej jakości pakiety wakacyjne. WIZZ Tours to platforma łącząca usługi rezerwacji lotów i miejsc hotelowych na trasach oferowanych przez linię Wizz Air.

Port Lotniczy Szczecin-Goleniów im. NSZZ obsługuje obecnie 7 połączeń rozkładowych i 4 połączenia czarterowe:

Warszawa – PLL LOT

Londyn Stansted, Dublin, Liverpool – Ryanair

Oslo Gardemoen – Norwegian

Stavanger, Oslo Torp – Wizz Air

Czartery: Egipt, Turcja, Grecja, Bułgaria

 

Krótki poradnik podróżnika: jak pokazać klasę i wyróżnić się z tłumu?

Być może wynika to z jakichś kompleksów, ale na urlopie trzeba wszystkim pokazywać, jacy to z nas światowcy. Na szczęście często dysponuje się publicznością. Jak zatem spędza się urlop w towarzystwie polskich turystów i jak się zachować, aby wpisać się w ogólny trend? Oto kilka cennych rad.

Przez kilka ładnych lat pracy w turystyce nauczyłam się już, że Polak nie jest najlepszym towarem eksportowym. Nie będę owijać w bawełnę – duża grupa polskich podróżników raczej nie przynosi nam chluby. Składa się na to szereg różnych zachowań, które są naprawdę średnio akceptowalne. W pracy zmuszona byłam znosić te niedogodności z podniesionym czołem, rozwiązywać problemy i tak sterować grupą, aby nie czyniła ona większych szkód lub nie przysparzała zbyt wielu kłopotów. Jednak po ostatnim weekendzie i sprowokowanych przez moje obserwacje rozmowach ze znajomymi mam już pewność, że następne podróże będę planowała trochę rozważniej i na pewno będą one dalsze niż przypuszczałam. Bo nie po to leci się na cztery dni na urlop, żeby zgrzytać zębami.

Od razu też zastrzegam – może ja mam po prostu takiego pecha, może przesadzam, może innym to nie przeszkadza, a może tego nie widzą – nie wiem. Może po prostu jestem wredna i lubię się czepiać. Nawet jeżeli, to tak samo zwracam uwagę na irytujące zachowania turystów innych narodowości. I naprawdę uparcie będę twierdzić, że zdarzają się one o wiele rzadziej.

„This is airpoooooooooort!”

LOTNISKO

Najważniejszym jest, aby się nie spóźnić. W związku z tym należy dojechać jakieś trzy godziny przed odlotem i gorączkowo co 10 minut dopytywać się każdego napotkanego pracownika, czy nasza odprawa już się zaczęła. Gdy uda się zlokalizować stanowisko – należy przed nim stanąć, po minucie zmęczyć się staniem i usiąść na podłodze, dla kolorytu można wyjąć kanapkę z kiełbasą. Jeżeli sytuacja na to pozwoli, podczas odprawy bagażu nawrzeszczeć na panią z linii lotniczej za to, że osobiście nie wytłumaczyła wam, że należy dokonać odprawy elektronicznej. Dla dodania atrakcyjności można machać rachunkiem za bilet, który wydrukowaliśmy jako alternatywę dla karty pokładowej. W wersji „lot do Polski” dodajmy koniecznie element oburzenia, że obsługa nie mówi po polsku. Wrzeszczmy zatem głośniej – wiadomo, że działa to jak osobisty tłumacz.

Jeżeli nie chcemy narażać się na stres i czytamy regulaminy – mamy ważną kartę pokładową. Skoro dopięliśmy swego, nie koncentrujmy się nadmiernie na przepisach dotyczących bagażu. Dużo fajniej jest kłócić się przez kwadrans o dopuszczalną wagę bagażu nadawanego („Jak my byli na Bali, to można było mieć 30 kilo!”), można też oskarżyć lotnisko o posiadanie niesprawnych wag. Gdy już wszyscy w kolejce mają nas serdecznie dosyć, a poinformowany dyskretnie przez obsługę strażnik graniczny nawilża dla nas gumową rękawiczkę, zapłaćmy za nadbagaż i oddalmy się krokiem godnym, przy okazji oceniając głośno prowadzenie się matki pani za kontuarem. W końcu czeka nas odprawa bezpieczeństwa, a tak naprawdę fun jest dopiero tam.

Do bagażu podręcznego wkładamy co najmniej trzy rzeczy niedozwolone. Może być piesek.

Ponieważ kolejka do odprawy bezpieczeństwa jest długa, a od strażnika z rękawiczką dzieli nas cały system taśm ograniczających, czas przejść na tryb VIP. VIP w kolejce nie stoi, poza tym skończyły się już kanapki. Odczepmy zatem parę taśm lub zabawmy się w airport limbo i przemknijmy pod nimi, machając do nieistniejącego kumpla w kolejce. Dla przyjemności lepszego zbratania się z plebsem udawajmy niepiśmiennych i zlekceważmy dobre rady wypisane (i narysowane) na tablicach. Później przez 10 minut protestujmy przeciwko zdjęciu butów, wyjęciu czegokolwiek z bagażu oraz poinformujmy koniecznie, że nie ma opcji pozbycia się butelki z wodą, bo kosztowała nas pięć złotych i czujemy się z nią emocjonalnie związani. W wersji „lot do kraju” używajmy wysublimowanych określeń „faszyści”, „naziści”, „specnaz”, „hitlerowcy”, oskarżajmy koniecznie o niechęć do Polaków (hmmmmmm).

Gdy już otrząśniemy się po przygodzie z rękawiczką, udajmy się szybkim krokiem do sklepu lotniskowego, gdzie dla spokoju ducha i ukojenia nerwów należy kupić butelkę wódki. Ponieważ jest spora szansa, że wykreuje ona nadbagaż – wypijmy ją przed lotem. Doda to nam animuszu do ustawienia się na uprzywilejowanej pozycji w kolejce do lotniskowej bramki. Używać należy łokci i wulgarnego słownictwa oraz mówić, że ma się „klasem biznesowom”. Dodatkowe punkty w tej grze zarabiamy za stratowanie matki z dzieckiem. Dla uzyskania większej prywatnej przestrzeni można dyszeć, sapać i chuchać alkoholowym oddechem w twarz naszym rywalom.

Jeżeli nie dopiło się wódeczki czy winka, nie należy chować butelki do torby podręcznej! Wiadomo – nadbagaż. Butelkę (lub trzy – rekordzista) należy wsadzić sobie w majtki. Co sprytniejsi potrafią upchnąć tam też kanapki. Po przejściu do autobusu koniecznie trzeba ustawić się w samych drzwiach, blokując dostęp innym. Jeżeli współpasażerowie bez szacunku zepchną nas do wnętrza, wychodząc uczyńmy taran z walizki i wypchnijmy wszystkich tych, którzy stoją nam na drodze. Tu znowu bonus za dobre wystrzelenie trzylatka na odległość. Jeżeli ktoś wypycha nas – dajmy w pysk. VIP nie daje się bezkarnie obrażać. W wersji dla nieśmiałych – można niechcący kopnąć w łydkę lub stanąć na stopie.

Po wyjściu z autobusu na płytę lotniska, ruszmy jak w Wielkiej Pardubickiej. Kto ostatni na schodach – przegrywa.

Czasem można okazać łaskę…

SAMOLOT

Koniecznie, powtarzam KONIECZNIE, zajmujemy miejsce z przodu samolotu. Dzięki temu możemy na co najmniej 5 minut zablokować kolejkę pasażerów próbując wybrać prestiżowe miejsce dla swojego bagażu podręcznego. Ewentualnie galopem ruszmy do (dodatkowo płatnych) miejsc z większą przestrzenią na nogi. Wrzeszczmy na stewardesę tak długo, aż pozwoli nam tam usiąść.

W ramach rozrywek samolotowych najmodniejsza jest gra w „czy widziałeś te zdjęcia ze Smoleńska?”. Druga to picie na czas – wiadomo, latanie to stres, trzeba go skutecznie utopić. Logicznym jest, że nie wydajemy kasy na bzdury – pijmy zatem wyłącznie alkohol prosto z majtek.

Ostentacyjnie włączamy WSZYSTKIE urządzenia elektroniczne.

Do toalety wstajemy wyłącznie wtedy, gdy obsługa jedzie przez korytarz wózkiem. W wersji hardcore – nie wstajemy w ogóle. Siedzenia są ze skaju.

Gdy tylko samolot dotknie kołami ziemi, rozepnijmy pasy, wstańmy i ruszmy na poszukiwanie bagażu. Zadzwońmy do mamy, taty, wujka Henia i cioci Halinki informując, że „się nie rozjebaliśmy”. Mówimy to głośno, zagłusza nas przecież silnik samolotu. Wychodząc nie zapomnijmy (wersja męska) klepnąć w tyłek stewardesy.

Gdy szczęśliwie dotrzemy do taśmy bagażowej, postawmy całą rodzinę w równym rządku, blokując dostęp innym. Jeżeli przewidująco wzięliśmy czarną walizkę, podnosimy każdą w tym kolorze, a po stwierdzeniu, że to nie nasza – koniecznie mocno rzućmy nią o podłogę lub zrzućmy na drugą stronę taśmy.

HOTEL

W recepcji hotelowej stosujemy patriotyczną zasadę mówienia wyłącznie po polsku. Zgodnie z podaną wcześniej regułą – im głośniej mówimy, tym lepiej recepcjonista nas zrozumie. Upierajmy się, że PLN jest walutą międzynarodową. Odmówmy pozostawienia dokumentów w recepcji – zawsze jest szansa, że nam je ukradną na mieście i można będzie się zabawić z policją i ambasadą. Szczytem wyrafinowania jest oskarżenie recepcjonisty (zwracamy się wyłącznie per „ty czarny ch***”) o zamiar wyłudzenia kredytu.

To ty ustalasz zasady!

Na śniadanie wydawane od 7.00 przychodzimy dziesięć minut za wcześnie. O 6.59 dla lepszego efektu walimy pięścią w drzwi hotelowej restauracji. Trzeba rozgrzać mięśnie – już za chwilę będziemy przecież budować piramidę na talerzu. Nakładamy sobie trzy razy tyle, ile jesteśmy w stanie zjeść. Jeżeli po posiłku chcemy zachować się naprawdę ekstra, nietknięte produkty z talerza przerzucamy z powrotem na oryginalne tace. W serwetkę stołową należy też głośno wytrzeć nos.

Jeżeli w restauracji są dzieci, pamiętajmy – to nasze muszą być najgłośniejsze. Promujmy dobre polskie wychowanie – zróbmy współbiesiadnikom skrócony kurs karmienia dzieci na siłę. Kończymy w momencie, gdy decybele wydobywające się z dzieci osiągają poziom tych z silnika odrzutowca.

MIASTO – ROZRYWKI I ZWIEDZANIE

Absolutnie nie kupujmy biletu na komunikację miejską. Tolerancyjne południowe narody słyną z luzackiego podejścia. Informujmy o tym fakcie wszystkich napotkanych polskich turystów (w ramach dawania dobrych rad – trochę altruizmu na wakacjach nie zaszkodzi), stosowną formą wyjawienia tej prawdy jest „Powiem panu jak ich najlepiej wyr***”. Jeżeli korzystamy z metra, nie kupujemy biletów dla dzieci. Dzieci świetnie przepycha się pod bramką.

W miejscach z płatnym wstępem czatujemy na moment, gdy przy obsłudze zrobi się gęściej. Wtedy cichaczem wślizgujemy się do wnętrza. Ponieważ w przypadku obecności bramek ten system nie działa, płaczliwie tłumaczymy, że zgubiliśmy bilet. Może się udać.

Za co niby tu płacić? Same ruiny!

Zawsze zatajajmy prawdziwy wiek dzieci.Jeżeli posiadamy nietypowy dokument – na przykład legitymację klubu miłośników kiełbasy czosnkowej – machajmy nim wszędzie, domagając się zniżek. NADAL MÓWIMY TYLKO PO POLSKU.

Planując zwiedzanie obiektów sakralnych, koniecznie złóżmy najkrótszą spódnicę/szorty i najbardziej wyciętą koszulkę. W końcu jest gorąco. Panie, dla lepszego efektu, mogą oblać się wodą. Panowie nawet w mieście muszą walczyć o opaleniznę – walkę ułatwia chodzenie bez koszulki.

W wyrażaniu zachwytu koniecznie się wyróżniajmy. Wśród Anglików wzdychających „Oh, it’s fabulous!”, czy Francuzów szemrzących „C’est magnifique…”, nasze polskie „Ku*** ale to zajebiste” lub klasyczne „Mają rozmach sk****y”, ucieszy ucho każdego pobliskiego Polaka.

Porządny turysta NIE REAGUJE na zakaz fotografowania lub obowiązek uiszczenia opłaty za robienie zdjęć. Nigdy. Jeżeli towarzyszą nam inni Polacy, koniecznie należy głośno stwierdzić, że „chyba kogoś poj***”.

W knajpkach i restauracjach zaznaczamy od razu swoją pozycję. Najskuteczniejsze metody to pstrykanie na kelnera lub głośne wołanie „Boy, boy!”. Wdrażamy jeszcze zanim tyłek dotknie krzesła. Głośno narzekajmy na ceny, przy jednoczesnym zaznaczaniu, że nie musimy oszczędzać. Wszystkie ceny porównujemy do tych w McDonald’s. Przenigdy nie zostawiamy napiwku. Jeżeli jest wliczony, koniecznie poświęćmy pięć minut na narzekanie na zdzierstwo i złodziejstwo.

Dzieci ma być widać. I słychać.

Na każdą prośbę o obniżenie głośności/ograniczenie wulgaryzmów/wstaw cokolwiek, reagować krótkim i treściwym „Sp***j”. Nawet w kościele. Bóg wybacza, VIP nie.

Przy każdej okazji należy stosować nieśmiertelne”Czy zdaje sobie pani/pan sprawę z tego, kim ja jestem?”. Nawet jeżeli już wszyscy wiedzą, że burakiem eksportowym.

Coś pominęłam?

autor: Agata Połajewska

źródło: http://foch.pl/foch/1,132037,14505116,Krotki_poradnik_podroznika__jak_pokazac_klase_i_wyroznic.html

Z Mamą w podróży

Siedzę schowana za biurkiem kradnąc odrobinę czasu za który mi płacą. Taka własna, stworzona cisza przed burzą. Zaraz zaczną się zjeżdżać pasażerowie na kolejne rejsy. Będzie gwar, pytania, problemy do rozwiązania, biegi po terminalu. Ale co to jest w porównaniu do mamy, która podróżuje z dziećmi. Taki właśnie obraz ukazał mi się jako pierwszy dzisiejszego ranka. Mama – wielozadaniowa kobieta do misji specjalnych, gdyż podróż z najmłodszymi to naprawdę misja. A mamy to komandosi przygotowani jak MacGyver.

Lepiej zapytać mamy czego nie ma niż co ma. Torba wypchana po brzegi, w każdej przegródce miejsce zagospodarowane na potrzebne przybory: pieluchy, chusteczki, woda, kremy, butelki, apteczka,  itd. Nawet ukochana żaba lub niewymiarowa żyrafa zmieściła się do torby. Mama trzymając dziecko na rekach jest w stanie wyciągnąć dokumenty, zabawiać malucha i do tego często szybciej orientuje się w sytuacji niż wolnostojący podróżnik obok.

Niestety wielu współpodróżników złości się na zespół mama – dziecko z wielu względów. Dziecko przy każdej możliwości korzysta z poznawania świata: zaczepia ludzi, wymusza płaczem uwagę, bada posiłek pasażera obok, biega, skacze. Mama natomiast stara się ogarnąć i uspokoić malucha, licząc na przychylność pasażerów co do pierszeństwa wejścia lub odprawienia. Wielu nieświadomych uciążliwości sytuacji komentuje: dziecko to nie paszport na łatwiznę lub a ta co sobie myśli, niektórzy tylko spojrzą pogardliwie.

Jak być wyrozumiałym na to? Proszę do reklamówek włożyć produktów spożywczych na 2 tygodnie (jajka też), zapakować najdroższą wazę z domu, wziąć to wszystko do rąk i pójść do 5-ciu bankomatów po kasę.
Chyle czoła dla wszystkich kobiet podróżujących ze swoimi pociechami, dlatego ten artykuł chciałam poświęcić tylko Wam. W następnym postaram się napisać kilka rad jak ułatwić sobie podróż.

Nasz stary Egipt…

Państwo faraonów, państwo wiecznego Słońca. Większość miejscowości, które przyciągają do Egiptu niezliczoną rzeszę turystów jeszcze do niedawna była małymi wioskami rybackimi. Dziś do najbardziej znanych i największych kurortów wypoczynkowych należy Hurghada, która łączy w sobie atmosferę „prawdziwego Egiptu” z nowoczesnością życia ówczesnego oraz Sharm El Sheikh – Perła Egiptu, położony na półwyspie Synaj, do którego w poszukiwaniu zarówno wytchnienia, jak i aktywnego wypoczynku zjeżdżają turyści z całego świata. Wpływ na potrawy tamtejszej kuchni ma w dużej mierze jego położenie geograficzne. Państwo położone w północno – wschodniej Afryce z półwyspem Synaj w zachodniej Azji, otoczone przez Morze Śródziemne oraz Morze Czerwone. Swoje inspiracje czerpie zarówno z kuchni arabskiej, jak i tureckiej, a ponadto ogromny wpływ na nią wywarły potrawy krajów basenu Morza Śródziemnego. Jednak jest ona jedną z tajemnic dla turystów odwiedzających ten kraj. Hotele dbając o swoich klientów serwują całe menu obfite w potrawy kuchni międzynarodowej niż lokalne, tradycyjne potrawy egipskie. Będąc w Egipcie, niezależnie od pory roku, warto skusić się na tamtejsze owoce. Zimą najlepiej smakują pomarańcze, granaty, daktyle, zaś latem pachnące melony, śliwki i brzoskwinie. W przeciwieństwie dostępności kuchni jest ogromna ilość zabytków. Zaczynając od piramid oraz sfinksa w Gizie, Luksor – centrum kulturalne starożytnego Egiptu, Karnak – skarbnica dziedzictwa przodków, Aleksandria szerząca arabską kulturę i sztukę, Dolina Królów – miejsce, które na wieczny spoczynek wybrało sobie wielu faraonów, Świątynia Królowej Hatszepsut, słynąca ze swego ogromu i przepychu, Teby – miasto boga wiatru i płodności Amona oraz bóstwa słonecznego Re oraz Góra Mojżesza wraz z klasztorem św. Katarzyny.

 

Termin: Hurghada przez cały rok, w każdy czwartek, z biurem podróży Alfa Star

Sharm El Sheikh od 17.06.2014-30.09.2014 z biurem Podróży Alfa Star

Miejsce wylotu: Szczecin

 

Zakup wycieczek:

 

Galeria handlowa Outlet Park
Szczecin, ul. Andrzeja Struga
BP „Around the World”

Godziny otwarcia:
codziennie 10.00 – 21.00

Kontakt:
tel. 508 459 802
e-mail: biuropodrozy2@airport.com.pl Gadu-Gadu:  20118302

Port Lotniczy Szczecin-Goleniów

Terminal Pasażerski

Biuro podróży „Around the Word”
Godziny otwarcia:

codziennie 09.00 – 19.00

 

Kontakt:

tel. 91 481 76 25

fax 91 481 76 60

e-mail: biuropodrozy@airport.com.pl
Gadu-Gadu:  6364857

 

Tunezja…

Ten „kraj zachodzącego słońca” smagany jest bryzą znad Morza Śródziemnego i suchymi wiatrami Sahary, doświadczony burzliwą historią – zarówno starożytną, jak i współczesną, przepełniony tradycją, ale i otwarty na świat, pulsujący życiem kurortów i gwarem w medinach, uśpiony ciszą bezkresnych piasków. Położenie bardzo różnicuje klimat panujący w Tunezji, co powoduje że  kraj ten przyciąga turystów oraz malarzy, poetów, filmowców (nakręcone zostały Star Wars). Królują oczywiście przyjaźnie nastawione wielbłądy. A takie atrakcje jak safari po Saharze, rejs statkiem po Morzu Śródziemnym i kurs nurkowania powinien być wpisany w nasz pobyt. Tunezja kusi miłośników plaż, słońca, sportów wodnych, golfa, rozrywek i zabiegów spa. Tutejsze hotele, otoczone wspaniałymi ogrodami, nawiązują do lokalnych tradycji architektonicznych, oszałamiają stylem, ogromną przestrzenią, oferują wszystko to, czego dusza zapragnie: piękne wnętrza, malownicze otoczenie, komfortowe warunki, bogate zaplecze sportowe, rekreacyjne i gastronomiczne. Ich gość ma się czuć niczym prawdziwy sułtan… Rzuca się to w oczy zwłaszcza w luksusowych obiektach. Przy wielu z nich powstały ośrodki talasoterapii (z gr. thalassa, czyli „morze”), w których zregenerujemy siły witalne, wzmocnimy organizm, staniemy się zdrowsi, zrelaksowani, młodsi i piękniejsi. Wszystko to za sprawą dobroczynnego działania morza, basenów, hammamów (łaźni tureckich), masaży, hydromasaży, okładów, gimnastyki, naparów i rozmaitych zabiegów spa. Lista tych ostatnich jest naprawdę długa..Wystarczy choćby wymienić peeling w hammamie, arabską depilację pastą cukrową czy relaksujący masaż z użyciem olejku z jaśminu (narodowego kwiatu Tunezji). Zlokalizowane na obrzeżach miast lub sąsiadują bezpośrednio z nimi nie są sztucznymi enklawami. Jeden z nich Hammamet styka się z zabytkowymi murami obronnymi swoim wybrzeżem. Turyści bezpośrednio z plaży przenoszą się do starej mediny, na brukowane placyki by kupić pachnidła. Wyjątkowej urody Sousse i Monastir mogą pochwalić się wybrzeżem, urokliwymi medinami, zabytkowymi ribatami (ufortyfikowanymi klasztorami muzułmańskimi), ciekawymi muzeami oraz gwarnymi promenadami. Perłę tunezyjskiej turystyki nad Morzem Śródziemnym stanowi malowniczy Port El Kantaoui (Marsa al-Kantawi) z dużą przystanią jachtową, podświetlanymi fontannami, hotelami przy rozległej plaży i dziesiątkami uroczych knajpek. To dobre miejsce dla osób lubiących aktywny wypoczynek. Są tu korty tenisowe, stadniny koni, wypożyczalnie sprzętu wodnego (w tym desek windsurfingowych), ośrodek nurkowy, pole golfowe z piękną panoramą morza – El Kantaoui Golf Course – uważane za jedno z najlepszych w Afryce Północnej. Warto wybrać się w rejs wycieczkowy katamaranem, żaglówką, łodzią ze szklanym dnem albo repliką statku z komedii przygodowej Piraci Romana Polańskiego. Oczywiście nie może nam umknąć wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – Kartagina.

Termin: 19.06.2014 do 25.09.2014, w każdy czwartek z biurem podróży Itaka

Miejsce wylotu: Szczecin