Bagaż bez opieki? Będzie „pincet”

IMG_0199

Podczas podróżowania zwykle staramy się mieć bagaż na oku. Może się jednak zdarzyć, że w wyniku roztargnienia zostawimy walizkę bez opieki na kilka minut. Należy mieć świadomość, że ta chwila nieuwagi może nas kosztować nawet kilkaset złotych!

Na lotniskach od lat panują procedury – bezpieczeństwo ponad wszystko. Dlatego porzucony bagaż jest zawsze traktowany z najwyższą atencją przez Służba Ochrony Lotniska.

Bagaże pozostawiane na lotnisku bez opieki są częstym przypadkiem wśród podróżnych, sprawiają one jednak zwykle sporo kłopotów. Najważniejsze jest bezpieczeństwo osób przebywających na terenie lotnisk, dlatego ważne jest mieć na uwadze gdzie pozostawiamy swoje walizki.

W sytuacjach niejasnych, pozostawionymi bagażami zajmują się pirotechnicy i zwłaszcza wtedy grożą kary za pozostawienie bagażu. Reguluje to art. 210 ust. 1 pkt. 7  ustawy „Prawo lotnicze”, który upoważnia zarządcę lotniska do karania grzywną za złamanie regulaminu portu lotniczego, odnośnie pozostawiania bagażu bez opieki.

W przypadku zauważenia opuszczonego bagażu służby bezpieczeństwa muszą rozpocząć długą procedurę, wymagającą wprowadzenia stanu alarmowego i wyznaczenia strefy bezpieczeństwa.  Rozpoczyna się ewakuacja części terminala. Wzywana jest ekipa pirotechniczna i do bagażu podjeżdża robot, który wywozi go w bezpieczne miejsce. Gdy walizka jest już w bezpiecznym miejscu, do akcji przystępują wyszkolone psy, a następnie pirotechnicy, w ostateczności, podejrzana walizka jest detonowana.

Dobrze, o ile rozpoznanie pirotechniczne da wynik negatywny – wówczas możemy liczyć się jedynie z mandatem. Niestety również linie lotnicze, które przez to mają opóźnienia w lotach, mogą pozwać turystę o odszkodowanie.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że pozostawiony bagaż może być okazją dla tych, którzy bez osobistego udziału chcą przetransportować coś, na co przepisy prawa nie zezwalają. I tak, przez chwilę nieuwagi, można stać się właścicielem broni, amunicji czy też na przykład narkotyków

Whisky, Tango…Bravo

Alfabet fonetyczny ICAO zwany alfabetem fonetycznym  NATO został stworzony do pełnego zrozumienia komunikatów radiowych.
Pełne zrozumienie komunikatów radiowych jest podstawowym warunkiem bezpieczeństwa. Opłakane w skutkach były by błędnie odczytane informacje. Co historia lotnictwa nie raz nam pokazała.

Kiedyś musieliśmy powiedzieć A-Alfa. Nie zawsze jednak transmisja przebiegała bez zakłóceń. Należało więc rozwiązać problem wypowiadania cyfr i liter w meldunku w taki sposób, aby uniknąć nieporozumienia. Początki systemu opartego na przypisaniu konkretnych słów do każdej z liter datuje się na rok 1927, kiedy Międzynarodowa Agencja Komunikacyjna (ITU) po raz pierwszy upubliczniła swoje dokonania. W skład alfabetu wchodziło 26 wyrazów.
W ciągu kilku następnych lat, po wprowadzeniu kosmetycznych zmian został on zaakceptowany przez Międzynarodową Komisję Żeglugi Powietrznej. W takiej formie stosowany był w lotnictwie cywilnym aż do wybuchu II wojny światowej. W swoich wczesnych latach różnił się jednak znacznie od obecnego. Jego częściami składowymi w większości były nazwy znanych, dużych miast oraz państw:

Amsterdam, Baltimore, Casablanca, Denmark, Edison, Florida, Gallipoli, Havana, Italia, Jerusalem, Kilogramme, Liverpool, Madagascar, New York, Oslo, Paris, Quebec, Roma, Santiago, Tripoli, Upsala, Valencia, Washington, Xanthippe, Yokohama, Zurich.

Podczas wojny, lotnictwo wojskowe używało alternatywnej wersji rozpoczynającej się od: Able, Baker… Dalsze wyrażenia również różniły się od pierwowzoru. Wersja ta została przejęta po wojnie również przez lotnictwo cywilne, głównie z uwagi na to, iż większość personelu, na lotniskach i w samolotach, stanowili byli żołnierze jednostek powietrznych. Równocześnie jednak wznowiono prace nad usprawnieniem wybranych elementów, gdyż wciąż pojawiały się problemy ze zrozumieniem, szczególnie w regionach gdzie język angielski nie był powszechnie znany. W Ameryce południowej używano rozwinięć: Ana, Brazil.

Należało więc zestandaryzować wymowę do tego stopnia aby można było posługiwać się nią na całym świecie. W 1947 Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) wraz z Międzynarodową Organizacją Lotnictwa Cywilnego (ICAO) po kilkuletnich pracach, przedstawiły alfabet, który zawierał w sobie głoski powszechnie znane w językach angielskim, francuskim i hiszpańskim. W takim kształcie wszedł on oficjalnie do użytku 1 listopada 1951 roku:

Alfa, Bravo, Coca, Delta, Echo, Foxtrot, Golf, Hotel, India, Juliett, Kilo, Lima, Metro, Nectar, Oscar, Papa, Quebec, Romeo, Sierra, Tango, Union, Victor, Whisky, Extra, Yankee, Zulu.

Bardzo szybko wyszło na jaw, że i ta wersja nie jest idealna. Aby zweryfikować niedoskonałości przeprowadzono serię testów przy udziale rozmówców z 31 krajów. Za najbardziej kontrowersyjne uznano wyrazy Delta, Nectar, Victor i Extra. W ostateczności zmieniono jednak pięć słów reprezentowanych przez następujące litery: C, M, N, U, X. Tak przygotowany alfabet wprowadzono dnia 1 marca 1956 roku. Objął on lotnictwo cywilne oraz wojskowe.

Wykorzystywany jest do dziś i przedstawia się następująco:

Alpha, Bravo, Charlie, Delta, Echo, Foxtrot, Golf, Hotel, India, Juliett, Kilo, Lima, Mike, November, Oscar, Papa, Quebec, Romeo, Sierra, Tango, Uniform, Victor, Whiskey, X-ray, Yankee, Zulu.

Pomimo tych starań wciąż występują pewne różnice. W Stanach Zjednoczonych słowo Delta zastępowane jest przez Dixie lub David aby nie dopuścić do pomyłki z sygnałem wywoławczym linii lotniczych Delta. Na niektórych lotniskach amerykańskich i europejskich wyrażenie Foxtrot skracane jest do Fox.

Lotnisko Szczecin Golenów przyłącza się do akcji informacyjnej Fundacji ITAKA

DSCN6329

Okres przedświąteczny to czas wzmożonego ruchu na lotniskach. Przez lotniska i dworce przewijają się tysiące ludzi, którzy wracają z podróży i tych, którzy oczekują na swoich bliskich. Ale są też tacy, którzy na swoich bliskich czekają znacznie dłużej…

 

W 2014 roku policja odnotowała ponad 19 tysięcy zaginięć obywateli polskich w kraju i za granicą*. Ludzie giną bez względu na wiek, płeć i status społeczny. Giną z powodu chorób (fizycznych, psychicznych), wypadków, codziennych problemów, a niekiedy padają ofiarą przestępstw. Najważniejsze jest szybkie reagowanie. W tym celu Fundacja ITAKA zwraca się do wszystkich ludzi o pomoc w odnajdywaniu zaginionych osób. Bardzo ważne dla Fundacji są doniesienia zwykłych ludzi, którzy przypadkowo zauważyli zaginioną osobę. – Informacje, jakie dostajemy od postronnych osób często pomagają nam trafić na ślad zaginionej osoby. Im więcej osób dowie się o takiej osobie, tym większa szansa na jej szybkie i pomyślne odnalezienie. – mówi Aleksander Zabłocki z fundacji ITAKA, która jest jedyną organizacją pozarządową w Polsce, która całościowo zajmuje się problemem zaginięcia w Polsce i za granicą.

W okresie przedświątecznym Lotnisko im. NSZZ Solidarność postanowiło przystąpić do organizowanej przez Fundację ITAKA akcji „Waiting Sings” wspierany również przez GRUPĘ MDX.

 

 

Bez tytułu

 

W przygotowanej przez agencję Isobar Poland akcji zostanie wykorzystany niestandardowy nośnik, tak zwana ,,witajka”, często wykorzystywana i bardzo przydatna rzecz dla osób oczekujących w hali przylotów. „Witajki” to bezpłatne kartki, na których osoba oczekująca może napisać na kogo czeka i w ten sposób szybciej odnaleźć wybraną osobę w tłumie przylatujących pasażerów. Co ważne, na rewersie “witajki”, który znajdzie się przed oczami oczekujących, Fundacja ITAKA zamieściła zdjęcia oraz opis niedawno zaginionych osób z województwa zachodniopomorskiego.

 

Według fundacji najważniejsze są pierwsze tygodnie po zaginięciu, bo wtedy udaje odnaleźć się najwięcej osób. W okresie wakacyjnym w akcji brały udział Lotnisko Chopina w Warszawie oraz Lotnisko im. Jana Pawła II w Krakowie. Dzięki akcji Fundacja ITAKA zyskała nowy sposób dotarcia z apelem o pomoc w poszukiwaniu zaginionych do szerokiej grupy osób, które w hali przylotów oczekują na spotkanie ze swoimi bliskimi.

 

Kartki ‘’witajki’’ czekają na podróżnych i ich bliskich na specjalnych stojakach zainstalowanych w hali przylotów szczecińskiego lotniska.

Więcej informacji na temat zaginionych osób i udzielania informacji, które mogą pomóc je odnaleźć znajduje się na stronach Fundacji ITAKA –
http://zaginieni.pl

Za koncept kreatywny i przygotowanie akcji odpowiada agencja Isobar Poland.

* Źródło:
http://www.zyjbezpiecznie.policja.pl/zb/dzieci-i-mlodziez/56254,Zaginiecie-dziecka-Uniknij-tragedii.html

Podróż z jednym plecakiem – jak go spakować aby zmieścić w nim wszystko?

plecak
Zobaczyć cały świat tylko z jednym plecakiem podręcznym, bez ciężkich walizek? Wydaje się niemożliwe, ale wielu podjęło już wyzwanie i udało im się zobaczyć wiele pięknych zakątków bez konieczności martwienia się o dodatkowe walizki.
Teraz, gdy tanie linie lotnicze oferują połączenia praktycznie na cały świat – do Afryki, Azji czy do Ameryk, ich propozycje cieszą się dużym zainteresowaniem. Żeby jednak podróżować jak najbardziej wygodnie, czyli bez ciężkiego bagażu, warto pomieścić się w plecak. Dla tych, którzy nie chcą zabierać w podróż całego swojego dobytku, przygotowaliśmy nasz poradnik – z nim dowiesz się, jak spakować się tak, aby nie był zbyt ciężki, ale jednocześnie tak, żeby znalazły się w nim wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy.
W co najlepiej się spakować? 

Gdy chodzi o wygodę, najlepszym rozwiązaniem będzie plecak. Chociaż walizki nie trzeba nosić na plecach i ma wygodne kółka, to jednak nie będzie tak poręczna. Dlatego warto zaopatrzyć się w odpowiednio duży, lekki i wytrzymały plecak dobrej marki, ale jednocześnie trzeba zwrócić uwagę na to, aby zmieścił się on w normach wielkości dla danej linii lotniczej, żeby można było go zabrać ze sobą na pokład.
Przykładowe normy bagażowe:
• Wizz Air: 42 x 32 x 25, 10 kg
• Ryanair: 55 x 40 x 20 cm, 10 kg
• Germanwings: 55 x 40 x 20 cm, 8 kg
• LOT: łączne wymiary nie mogą przekroczyć 118 cm, 6 kg
Więcej informacji o tym, co można wziąć ze sobą do samolotu, można znaleźć na stronach internetowych przewoźników. Warto pamiętać o tym, że często podręczne torebki, laptopy także są wliczane w limit wagowy bagażu.
Co ze sobą zabrać? 

W plecaku powinny znaleźć się tylko te najbardziej potrzebne przedmioty. Przy pakowaniu się warto pamiętać o najważniejszych zasadach. Są to w szczególności:
• lista – warto przygotować spis wszystkich najważniejszych przedmiotów, w tym dokumentów, lekarstw, które przyjmujesz
• weź lekkie ubrania – zamiast ciężkich jeansów warto zabrać ubrania lżejsze, z szybkoschnących materiałów, które będzie można szybko wyprać
• cięższe ubrania załóż na siebie – gdy koniecznie chcesz wziąć jeansy lub grubą bluzę, lepiej załóż je na siebie na czas lotu
• wybieraj ubrania wielofunkcyjne – spodnie z odpinanymi nogawkami, kurtka z dwóch warstw – polaru i przeciwdeszczowa, chusta wielofunkcyjna, koszula z rękawami, które można podwinąć
• ręcznik – zamiast zwykłego ręcznika z frotty lepiej wybrać ręcznik z lżejszej mikrofibry, który szybciej schnie i jest też bardziej chłonny
• wybierz mniejsze kosmetyki – kup małe opakowania kosmetyków lub przelej je do małych buteleczek, wybieraj kosmetyki wielofunkcyjne, w bagażu podręcznym muszą mieć mniej niż 100 mililitrów i razem nie więcej niż 1 litr
• ograniczaj przedmioty – nie pakuj do bagażu tych rzeczy, które mogą ewentualnie się przydać
Dopasuj zawartość plecaka do miejsca 

Warto pamiętać też o tym, aby zawartość plecaka dopasować do klimatu miejsca, do którego się jedzie. Poniżej przedstawiamy nasze przykładowe zestawy dla aktywnych podróżników.
Na wycieczkę do miejsca o gorącym klimacie warto zabrać:
• kurtka przeciwdeszczowa i polar
• 2-4 t-shirty i bluzki na ramiączkach dla kobiet
• 2 koszule z długim rękawem
• 1-2 pary spodni, można wziąć z odpinanymi nogawkami
• 1 szorty lub lekka sukienka
• 2-3 pary majtek, skarpet, 2 staniki
• kąpielówki lub kostium kąpielowy – dla kobiet najlepiej dwuczęściowy, ponieważ góra może być użyta jako stanik
• klapki lub sandały wykonane z porządnego materiału
• lekkie buty – najlepiej trekkingowe lub trampki zależne od rodzaju wycieczki
• chusta wielofunkcyjna lub czapka z daszkiem
• lekki śpiwór z pokrowcem
• przeciwdeszczowy ochraniacz na plecak
Na wycieczkę do miejsca o zimnym klimacie warto zabrać:
• polar, softshell oraz lekki płaszcz przeciwdeszczowy
• 2-3 t-shirty i bluzki na ramiączkach
• koszula z długim rękawem
• czapka, szalik, rękawiczki
• 2 pary spodni z długimi nogawkami
• bielizna termiczna – legginsy i koszulka z długim rękawem
• kąpielówki lub strój kąpielowy (zawsze dobrze je mieć)
• 2-4 pary majtek, skarpetek, 2 staniki dla kobiet
• górskie buty z ociepleniem
• klapki jako obuwie domowe i pod prysznic
• śpiwór i dobra mata – gdy zamierza się spać w terenie
• przeciwdeszczowy ochraniacz na plecak
Lepsze pieniądze niż bagaż 

Warto też pamiętać, że zawsze mniej waży karta płatnicza czy gotówka. Gdy na miejscu zabraknie koszulki czy kosmetyków, zawsze można je dokupić. Zawsze jednak trzeba pamiętać o tym, że za przekroczenie limitu bagażu należy się dopłata, dlatego przed wylotem należy zważyć plecak i ewentualnie, jeżeli jest nieco za ciężki, pomyśleć o tym, jak założyć na siebie dodatkowe ubrania, żeby zmniejszyć jego ciężar.
Podsumowując, podróż z plecakiem, nawet na kilka tygodni, nie jest niemożliwa! Wystarczy tylko przygotować dokładną listę i zebrać wszystkie te przedmioty, które najbardziej się przydadzą. W ten sposób będzie można zmieścić się nawet w 6-7 kilogramach i nie martwić się o dodatkowe walizki, które przeszkadzają szczególnie tym, którzy lubią spędzać swój czas na aktywnej turystyce. Mamy nadzieję, że nasz poradnik pomoże ci w spakowaniu swojego plecaka tak, aby było w nim wszystko to, co najbardziej potrzebne. Życzymy udanych podróży!

Tak się zaczyna wakacyjna przygoda

Podekscytowani wyjazdem wakacyjnym często zapominamy o przygotowaniu się na wymarzone wakacje. Aby wyjazd na odpoczynek był  leżeniem, opalaniem, leniuchowaniem należy podjąć pewne kroki. Marzenia o relaksie przysłaniają nam uwagę jaka powinniśmy poświecić pewnej kwestii, aby były to wakacje naszego życia. Nieznajomość prawa szkodzi – głosi stara, rzymska maksyma, dlatego warto przed wyjazdem zapoznać się przepisami regulującymi najistotniejsze kwestie. W ferworze przygotowań do wakacyjnego wyjazdu niejeden turysta, emocjonując się planami zwiedzania, zapomina o sprawach przyziemnych. Formalności, które trzeba załatwić, to zmora niejednego urlopowicza.

Organizując wakacje na własną rękę pamiętajmy o warunkach linii lotniczych jakimi lecimy. Przed wylotem powinno się dokładnie sprawdzić informacje na stronie internetowej przewoźnika i zapoznać się z wytycznymi dotyczącymi bagażu. Standardowo torba podręczna nie może przekraczać wagi 8-12 kg i wymiarów 55 x 40 x 20 cm, natomiast bagaż rejestrowany ważyć powinien 15-20 kg. Pakując torbę podręczną trzeba pamiętać, żeby nie włożyć do niej pilniczka, nożyczek, pęsety, itp. Bez problemu natomiast można przewieźć np.: lekarstwa, dokumenty, napoje, które są kupione na lotnisku. Lecą na wakacje z touroperatorem przeczytajmy dokładnie warunki wycieczki, dopytajmy w biurze jaką linią lecimy. Wyloty czarterowe nie maja stałej godziny wylotu. Pamiętajmy, że może się ona zmienić. Powinniśmy potwierdzić godzinę wylotu. Wg przepisów pasażer kupujący wylot z wyprzedzeniem na 72h przed wylotem powinien sam sprawdzić godziny wylotu. Oczywiście często agenci sami przypominają pasażerom o ewentualnych zmianach.

Pan Jan? Ważne, ważniejsze, najważniejsze – zabrać dokument tożsamości. Wybierając wakacje pamiętajmy, że w zależności od miejsca do którego chcemy jechać, konieczne będzie przygotowanie właściwych dokumentów tzn. dowodu osobistego, paszportu, wizy itp. Pamiętać należy, by przed wyjazdem sprawdzić ważność dokumentów potwierdzających tożsamość oraz kart debetowych i kredytowych. Z dowodem osobistym można poruszać się po krajach w strefie Schengen, a nie – jak głosi powszechna opinia – w całej Europie. W pozostałych krajach trzeba mieć paszport, który jest ważny minimum 6 miesięcy.

Pieniądze to bardzo ważna rzecz, albowiem jadąc za granicę nie tylko trzeba je mieć, ale również trzeba zadbać o to, aby były w odpowiedniej walucie. Najczęściej zabiera się ze sobą dolary, ponieważ ich wymiana jest możliwa praktycznie wszędzie, czego nie można już powiedzieć o polskich złotówkach

Paluszek i główka to szkolna wymówka. Koszt leczenia za granicą nieubezpieczonego urlopowicza opiewa na kwoty od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. By temu zapobiec, warto zaopatrzyć się w Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, czyli EKUZ. Wydawana jest ona bezpłatnie w wojewódzkim wydziale Narodowego Funduszu Zdrowia i uprawnia do pomocy lekarskiej na terenie państw członkowskich Unii Europejskiej. Aby ją otrzymać, wystarczy złożyć wniosek oraz przedstawić zaświadczenie o aktualnym ubezpieczeniu w NFZ. Można także rozważyć opcję wykupienia polisy od ubezpieczyciela. Przy wyjeździe poza granice Unii Europejskiej posiadanie ubezpieczenia nie jest obowiązkowe, jednak rezygnacja z niego to nierozważna decyzja. Wyjeżdżając na wakacje zorganizowane mamy do wyboru pakiety. Często pasażerowie wybierają podstawową, najtańszą opcję. Często jednak ubezpieczenia te są bardzo niskie i mają małe limity ewentualnych kosztów. Firmy ubezpieczeniowe są bardzo przebiegłe. Warunki każdej z tych opcji łączą się z przebytymi przez nas chorobami lub sposobem spędzania czasu na wakacjach.

Bardzo ważne jest aby przeczytać podstawowe informacje o kraju do którego lecimy. Każdy kraj posiada własne przepisy prawne jak również rządzi się prawami społecznymi. Każdy z nas powinien spakować odrobinę dyplomacji do walizki. Przed wyjazdem warto zapoznać się z obyczajami kraju do którego chcemy jechać. Warto poczytać o kulturze kraju tak, by przez swoją niewiedzę nie obrazić tubylców.

Zanim wyjedziemy, warto zapoznać się z takimi informacjami, jak najlepszy do pobytu termin, byśmy nie natrafili na niemożliwe do zniesienia temperatury lub akurat na czas święta narodowego lub religijnego, gdy wszystko jest pozamykane. Turyści często narzekają na Ramadan. Jest to miesiąc postu Muzułmanów, podczas którego od wchodu do zachodu słońca nie spożywa się żadnych posiłków i napojów oraz unika się wszelkich przyjemności. Większość sklepów i restauracji jest w ciągu dnia zamkniętych, otwierane są dopiero po wieczornym posiłku, kiedy to podczas Ramadanu Muzułmanie rozpoczynają swój „dzień”. Organizując wypad wakacyjny na własna rękę pamiętajmy, że wiele miejsc do zwiedzania ma konkretne dni oraz godziny otwarcia. Bardzo często musimy dokonać wcześniejszej rezerwacji.

Co ze sobą zabrać? To również bardzo istotna kwestia .

  1. Należy odpowiednio dobrać ubrania, które mamy zamiar zabrać. Należy wziąć pod uwagę oczywiście pogodę, która w okresie wakacyjnym jest ciepła (lub nawet gorąca), nie należy również spodziewać się deszczu. Z uwagi na panujące upały najlepiej jest spakować odzież z cienkiej bawełny oraz innych materiałów naturalnych i wygodne, lekkie buty, a na głowę koniecznie kapelusz lub inne nakrycie. Jeśli w planach mamy zwiedzanie meczetów, należy zabrać ubranie skromniejsze, zakrywające nogi i ręce oraz cienki szalik, który zakryje kobietom głowę lub ramiona – kobiety bez względu na religię mają obowiązek zakrywania głów wchodząc do meczetu lub ramion wchodząc d świątyń chrześcijańskich.
  2. Konieczne jest również zabranie kremu z silnym filtrem UV.
  3.  Kosmetyki w wersji mini – wystarczy do nich mała kosmetyczka i mogą być nawet w bagażu podręcznym. Drogerie oferują spory wybór „podróżnych” kosmetyków po 10 -20 ml, które spokojnie wystarczą na dwa – trzy tygodnie. Bardzo dobrym pomysłem jest wzięcie chusteczek nawilżonych do oczyszczania twarzy oraz do higieny intymnej – podczas długich lotów są bardzo przydatne.
  4. Na nic elektroniczne gadżety, jeśli w kraju do którego jedziemy kontakty wyglądają inaczej. Dobrze jest zaopatrzyć się w adapter do wtyczki, a wcześniej sprawdzić typy gniazdek i napięcie prądu w danym kraju, by nie było problemu z naładowaniem telefonu czy aparatu. No i oczywiście ładowarki.
  5. Podstawowa apteczka w którą zapakujemy leki przeciwbólowe, leki na chorobę lokomocyjną lub morską oraz plastry i bandaże. Pamiętajmy oczywiście o medykamentach przepisanych przez naszego lekarza, jeżeli musimy zażywać je regularnie.
  6. Dobry humor

 

 

Latające pałace

cacf2240c6474baa3e32391ece6f4cc0

W 2013 r. liczba krezusów, którym udało się zgromadzić co najmniej 30 mln dol. przekroczyła 200 tys. osób, a ich łączny majątek sięgnął 27,8 bln dol. To niezwykle atrakcyjna grupa konsumentów dla różnego rodzaju firm. Wśród nich są lotniczy giganci, którzy specjalnie dla tej niezwykle zamożnej grupy oferują prawdziwe latające pałace.

Miliarderom nie wystarczają już prywatne odrzutowce, typu Gulfstream G650. Dla wielu samolot to obok pięknego jachtu i willi, symbol prestiżu i pozycji, dlatego musi być duży i obrzydliwie luksusowy. Nie zraża ich ani cena takiej maszyny, ani niebotyczny koszt utrzymania. Właśnie z myślą o takich klientach Boeing i Airbus we współpracy z elitą designu Edése Doret, Greenpoint Technologies czy Andrew Winch Designs, zamieniają na specjalne życzenie takie samoloty jak Boeing 747 czy Airbus A380 w podniebny luksus.

Rzędy ciasnych siedzeń, mieszczących setki pasażerów klasy ekonomicznej znikają, by zrobić miejsce sofom, dębowym meblom i wszelkim udogodnieniom, o których zamarzy właściciel takiego prywatnego samolotu. Kablówka, internet, w pełni wyposażony gabinet, living room, kuchnia, prysznic, sypialnia, jadalnia… na wszystko znajdzie się miejsce na pokładzie.

Zastanawiacie się, po co w dobie drogiego paliwa i mody na ograniczanie emisji takie wielkie samoloty do prywatnych podróży? Jak wynika z badania, przeprowadzonego na zlecenie Airbusa, najbogatsi na tej plancie ludzie lubią podróżować w towarzystwie. Zabierają ze sobą nie tylko swoich biznesowych partnerów, ale całe rodziny. Szczególnie jaskrawo widoczny ten zwyczaj jest wśród bliskowschodnich szejków, którzy przemieszczają się wraz z liczną świtą, nierzadko liczącą kilkudziesięciu członków.

Największe koncerny lotnicze po raz pierwszy zaoferowały znane dotychczas z komercyjnych lotów maszyny prywatnym klientom w latach 90. ubiegłego wieku. Boeing początkowo przystosowywał do indywidualnych potrzeb model 737. Obecnie w ofercie znajduje się Boeing 747 dający ponad 400 m2 powierzchni do zagospodarowania, a także Boeing 777, 767, a nawet słynny Dreamliner.

Ile może kosztować taka ekstrawagancja? Producenci nie ujawniają swoich cenników, jednak serwis „The Wired” wylicza, że jest to koszt od 80 mln dol. za Boeinga 737, przez 280 mln dol. za Boeinga 747, do nawet 380 mln dol. za A380. Często zaledwie połowę z tej kwoty stanowi wartość samego samolotu. Drugie tyle kosztuje luksusowe wyposażenie wnętrza maszyny.

Szybki wzrost liczby miliarderów szczególnie w Rosji, Chinach, czy na Bliskim Wschodzie, powoduje jednak, że pomimo takich wysokich stawek koncerny lotnicze cieszą się sporą ilością zamówień. Jak wylicza serwis Businessinsider, Airbus od 1997 r., gdy rozpoczął sprzedaż prywatnych samolotów, sfinalizował 170 umów. Boeing, który w tym segmencie wystartował rok wcześniej – dostarczył 195 samolotów spośród 217 zamówień.

Wśród najsłynniejszych właścicieli takich latających pałaców jest sułtan Brunei, Donald Trump, Roman Abramowicz czy Paul Allen. Polscy miliarderzy wciąż wolą przemieszczać się skromniejszymi maszynami, jak Gulfstream, czy Cessna.

6d7e7871ba6d810f6191feac28550635 28b61027315b499b31b236eea42b4833 942d4526860e0c2cb4f8e5734ae054e6 3170009e78a63810d329e8a189d2e8bc 6724373d0a668b9eb6417b436835e780 a9ffb9963b28ba1e7c70796f210eeb91 bb1d63bb3116cfa145265b47aa13e077 f773768368edaa7ec2267be1973b28c1autor: Aleksandra Stanek 

źródło : 
http://www.biztok.pl/

 

Krótki poradnik podróżnika: jak pokazać klasę i wyróżnić się z tłumu?

Być może wynika to z jakichś kompleksów, ale na urlopie trzeba wszystkim pokazywać, jacy to z nas światowcy. Na szczęście często dysponuje się publicznością. Jak zatem spędza się urlop w towarzystwie polskich turystów i jak się zachować, aby wpisać się w ogólny trend? Oto kilka cennych rad.

Przez kilka ładnych lat pracy w turystyce nauczyłam się już, że Polak nie jest najlepszym towarem eksportowym. Nie będę owijać w bawełnę – duża grupa polskich podróżników raczej nie przynosi nam chluby. Składa się na to szereg różnych zachowań, które są naprawdę średnio akceptowalne. W pracy zmuszona byłam znosić te niedogodności z podniesionym czołem, rozwiązywać problemy i tak sterować grupą, aby nie czyniła ona większych szkód lub nie przysparzała zbyt wielu kłopotów. Jednak po ostatnim weekendzie i sprowokowanych przez moje obserwacje rozmowach ze znajomymi mam już pewność, że następne podróże będę planowała trochę rozważniej i na pewno będą one dalsze niż przypuszczałam. Bo nie po to leci się na cztery dni na urlop, żeby zgrzytać zębami.

Od razu też zastrzegam – może ja mam po prostu takiego pecha, może przesadzam, może innym to nie przeszkadza, a może tego nie widzą – nie wiem. Może po prostu jestem wredna i lubię się czepiać. Nawet jeżeli, to tak samo zwracam uwagę na irytujące zachowania turystów innych narodowości. I naprawdę uparcie będę twierdzić, że zdarzają się one o wiele rzadziej.

„This is airpoooooooooort!”

LOTNISKO

Najważniejszym jest, aby się nie spóźnić. W związku z tym należy dojechać jakieś trzy godziny przed odlotem i gorączkowo co 10 minut dopytywać się każdego napotkanego pracownika, czy nasza odprawa już się zaczęła. Gdy uda się zlokalizować stanowisko – należy przed nim stanąć, po minucie zmęczyć się staniem i usiąść na podłodze, dla kolorytu można wyjąć kanapkę z kiełbasą. Jeżeli sytuacja na to pozwoli, podczas odprawy bagażu nawrzeszczeć na panią z linii lotniczej za to, że osobiście nie wytłumaczyła wam, że należy dokonać odprawy elektronicznej. Dla dodania atrakcyjności można machać rachunkiem za bilet, który wydrukowaliśmy jako alternatywę dla karty pokładowej. W wersji „lot do Polski” dodajmy koniecznie element oburzenia, że obsługa nie mówi po polsku. Wrzeszczmy zatem głośniej – wiadomo, że działa to jak osobisty tłumacz.

Jeżeli nie chcemy narażać się na stres i czytamy regulaminy – mamy ważną kartę pokładową. Skoro dopięliśmy swego, nie koncentrujmy się nadmiernie na przepisach dotyczących bagażu. Dużo fajniej jest kłócić się przez kwadrans o dopuszczalną wagę bagażu nadawanego („Jak my byli na Bali, to można było mieć 30 kilo!”), można też oskarżyć lotnisko o posiadanie niesprawnych wag. Gdy już wszyscy w kolejce mają nas serdecznie dosyć, a poinformowany dyskretnie przez obsługę strażnik graniczny nawilża dla nas gumową rękawiczkę, zapłaćmy za nadbagaż i oddalmy się krokiem godnym, przy okazji oceniając głośno prowadzenie się matki pani za kontuarem. W końcu czeka nas odprawa bezpieczeństwa, a tak naprawdę fun jest dopiero tam.

Do bagażu podręcznego wkładamy co najmniej trzy rzeczy niedozwolone. Może być piesek.

Ponieważ kolejka do odprawy bezpieczeństwa jest długa, a od strażnika z rękawiczką dzieli nas cały system taśm ograniczających, czas przejść na tryb VIP. VIP w kolejce nie stoi, poza tym skończyły się już kanapki. Odczepmy zatem parę taśm lub zabawmy się w airport limbo i przemknijmy pod nimi, machając do nieistniejącego kumpla w kolejce. Dla przyjemności lepszego zbratania się z plebsem udawajmy niepiśmiennych i zlekceważmy dobre rady wypisane (i narysowane) na tablicach. Później przez 10 minut protestujmy przeciwko zdjęciu butów, wyjęciu czegokolwiek z bagażu oraz poinformujmy koniecznie, że nie ma opcji pozbycia się butelki z wodą, bo kosztowała nas pięć złotych i czujemy się z nią emocjonalnie związani. W wersji „lot do kraju” używajmy wysublimowanych określeń „faszyści”, „naziści”, „specnaz”, „hitlerowcy”, oskarżajmy koniecznie o niechęć do Polaków (hmmmmmm).

Gdy już otrząśniemy się po przygodzie z rękawiczką, udajmy się szybkim krokiem do sklepu lotniskowego, gdzie dla spokoju ducha i ukojenia nerwów należy kupić butelkę wódki. Ponieważ jest spora szansa, że wykreuje ona nadbagaż – wypijmy ją przed lotem. Doda to nam animuszu do ustawienia się na uprzywilejowanej pozycji w kolejce do lotniskowej bramki. Używać należy łokci i wulgarnego słownictwa oraz mówić, że ma się „klasem biznesowom”. Dodatkowe punkty w tej grze zarabiamy za stratowanie matki z dzieckiem. Dla uzyskania większej prywatnej przestrzeni można dyszeć, sapać i chuchać alkoholowym oddechem w twarz naszym rywalom.

Jeżeli nie dopiło się wódeczki czy winka, nie należy chować butelki do torby podręcznej! Wiadomo – nadbagaż. Butelkę (lub trzy – rekordzista) należy wsadzić sobie w majtki. Co sprytniejsi potrafią upchnąć tam też kanapki. Po przejściu do autobusu koniecznie trzeba ustawić się w samych drzwiach, blokując dostęp innym. Jeżeli współpasażerowie bez szacunku zepchną nas do wnętrza, wychodząc uczyńmy taran z walizki i wypchnijmy wszystkich tych, którzy stoją nam na drodze. Tu znowu bonus za dobre wystrzelenie trzylatka na odległość. Jeżeli ktoś wypycha nas – dajmy w pysk. VIP nie daje się bezkarnie obrażać. W wersji dla nieśmiałych – można niechcący kopnąć w łydkę lub stanąć na stopie.

Po wyjściu z autobusu na płytę lotniska, ruszmy jak w Wielkiej Pardubickiej. Kto ostatni na schodach – przegrywa.

Czasem można okazać łaskę…

SAMOLOT

Koniecznie, powtarzam KONIECZNIE, zajmujemy miejsce z przodu samolotu. Dzięki temu możemy na co najmniej 5 minut zablokować kolejkę pasażerów próbując wybrać prestiżowe miejsce dla swojego bagażu podręcznego. Ewentualnie galopem ruszmy do (dodatkowo płatnych) miejsc z większą przestrzenią na nogi. Wrzeszczmy na stewardesę tak długo, aż pozwoli nam tam usiąść.

W ramach rozrywek samolotowych najmodniejsza jest gra w „czy widziałeś te zdjęcia ze Smoleńska?”. Druga to picie na czas – wiadomo, latanie to stres, trzeba go skutecznie utopić. Logicznym jest, że nie wydajemy kasy na bzdury – pijmy zatem wyłącznie alkohol prosto z majtek.

Ostentacyjnie włączamy WSZYSTKIE urządzenia elektroniczne.

Do toalety wstajemy wyłącznie wtedy, gdy obsługa jedzie przez korytarz wózkiem. W wersji hardcore – nie wstajemy w ogóle. Siedzenia są ze skaju.

Gdy tylko samolot dotknie kołami ziemi, rozepnijmy pasy, wstańmy i ruszmy na poszukiwanie bagażu. Zadzwońmy do mamy, taty, wujka Henia i cioci Halinki informując, że „się nie rozjebaliśmy”. Mówimy to głośno, zagłusza nas przecież silnik samolotu. Wychodząc nie zapomnijmy (wersja męska) klepnąć w tyłek stewardesy.

Gdy szczęśliwie dotrzemy do taśmy bagażowej, postawmy całą rodzinę w równym rządku, blokując dostęp innym. Jeżeli przewidująco wzięliśmy czarną walizkę, podnosimy każdą w tym kolorze, a po stwierdzeniu, że to nie nasza – koniecznie mocno rzućmy nią o podłogę lub zrzućmy na drugą stronę taśmy.

HOTEL

W recepcji hotelowej stosujemy patriotyczną zasadę mówienia wyłącznie po polsku. Zgodnie z podaną wcześniej regułą – im głośniej mówimy, tym lepiej recepcjonista nas zrozumie. Upierajmy się, że PLN jest walutą międzynarodową. Odmówmy pozostawienia dokumentów w recepcji – zawsze jest szansa, że nam je ukradną na mieście i można będzie się zabawić z policją i ambasadą. Szczytem wyrafinowania jest oskarżenie recepcjonisty (zwracamy się wyłącznie per „ty czarny ch***”) o zamiar wyłudzenia kredytu.

To ty ustalasz zasady!

Na śniadanie wydawane od 7.00 przychodzimy dziesięć minut za wcześnie. O 6.59 dla lepszego efektu walimy pięścią w drzwi hotelowej restauracji. Trzeba rozgrzać mięśnie – już za chwilę będziemy przecież budować piramidę na talerzu. Nakładamy sobie trzy razy tyle, ile jesteśmy w stanie zjeść. Jeżeli po posiłku chcemy zachować się naprawdę ekstra, nietknięte produkty z talerza przerzucamy z powrotem na oryginalne tace. W serwetkę stołową należy też głośno wytrzeć nos.

Jeżeli w restauracji są dzieci, pamiętajmy – to nasze muszą być najgłośniejsze. Promujmy dobre polskie wychowanie – zróbmy współbiesiadnikom skrócony kurs karmienia dzieci na siłę. Kończymy w momencie, gdy decybele wydobywające się z dzieci osiągają poziom tych z silnika odrzutowca.

MIASTO – ROZRYWKI I ZWIEDZANIE

Absolutnie nie kupujmy biletu na komunikację miejską. Tolerancyjne południowe narody słyną z luzackiego podejścia. Informujmy o tym fakcie wszystkich napotkanych polskich turystów (w ramach dawania dobrych rad – trochę altruizmu na wakacjach nie zaszkodzi), stosowną formą wyjawienia tej prawdy jest „Powiem panu jak ich najlepiej wyr***”. Jeżeli korzystamy z metra, nie kupujemy biletów dla dzieci. Dzieci świetnie przepycha się pod bramką.

W miejscach z płatnym wstępem czatujemy na moment, gdy przy obsłudze zrobi się gęściej. Wtedy cichaczem wślizgujemy się do wnętrza. Ponieważ w przypadku obecności bramek ten system nie działa, płaczliwie tłumaczymy, że zgubiliśmy bilet. Może się udać.

Za co niby tu płacić? Same ruiny!

Zawsze zatajajmy prawdziwy wiek dzieci.Jeżeli posiadamy nietypowy dokument – na przykład legitymację klubu miłośników kiełbasy czosnkowej – machajmy nim wszędzie, domagając się zniżek. NADAL MÓWIMY TYLKO PO POLSKU.

Planując zwiedzanie obiektów sakralnych, koniecznie złóżmy najkrótszą spódnicę/szorty i najbardziej wyciętą koszulkę. W końcu jest gorąco. Panie, dla lepszego efektu, mogą oblać się wodą. Panowie nawet w mieście muszą walczyć o opaleniznę – walkę ułatwia chodzenie bez koszulki.

W wyrażaniu zachwytu koniecznie się wyróżniajmy. Wśród Anglików wzdychających „Oh, it’s fabulous!”, czy Francuzów szemrzących „C’est magnifique…”, nasze polskie „Ku*** ale to zajebiste” lub klasyczne „Mają rozmach sk****y”, ucieszy ucho każdego pobliskiego Polaka.

Porządny turysta NIE REAGUJE na zakaz fotografowania lub obowiązek uiszczenia opłaty za robienie zdjęć. Nigdy. Jeżeli towarzyszą nam inni Polacy, koniecznie należy głośno stwierdzić, że „chyba kogoś poj***”.

W knajpkach i restauracjach zaznaczamy od razu swoją pozycję. Najskuteczniejsze metody to pstrykanie na kelnera lub głośne wołanie „Boy, boy!”. Wdrażamy jeszcze zanim tyłek dotknie krzesła. Głośno narzekajmy na ceny, przy jednoczesnym zaznaczaniu, że nie musimy oszczędzać. Wszystkie ceny porównujemy do tych w McDonald’s. Przenigdy nie zostawiamy napiwku. Jeżeli jest wliczony, koniecznie poświęćmy pięć minut na narzekanie na zdzierstwo i złodziejstwo.

Dzieci ma być widać. I słychać.

Na każdą prośbę o obniżenie głośności/ograniczenie wulgaryzmów/wstaw cokolwiek, reagować krótkim i treściwym „Sp***j”. Nawet w kościele. Bóg wybacza, VIP nie.

Przy każdej okazji należy stosować nieśmiertelne”Czy zdaje sobie pani/pan sprawę z tego, kim ja jestem?”. Nawet jeżeli już wszyscy wiedzą, że burakiem eksportowym.

Coś pominęłam?

autor: Agata Połajewska

źródło: http://foch.pl/foch/1,132037,14505116,Krotki_poradnik_podroznika__jak_pokazac_klase_i_wyroznic.html