Bagaż bez opieki? Będzie „pincet”

IMG_0199

Podczas podróżowania zwykle staramy się mieć bagaż na oku. Może się jednak zdarzyć, że w wyniku roztargnienia zostawimy walizkę bez opieki na kilka minut. Należy mieć świadomość, że ta chwila nieuwagi może nas kosztować nawet kilkaset złotych!

Na lotniskach od lat panują procedury – bezpieczeństwo ponad wszystko. Dlatego porzucony bagaż jest zawsze traktowany z najwyższą atencją przez Służba Ochrony Lotniska.

Bagaże pozostawiane na lotnisku bez opieki są częstym przypadkiem wśród podróżnych, sprawiają one jednak zwykle sporo kłopotów. Najważniejsze jest bezpieczeństwo osób przebywających na terenie lotnisk, dlatego ważne jest mieć na uwadze gdzie pozostawiamy swoje walizki.

W sytuacjach niejasnych, pozostawionymi bagażami zajmują się pirotechnicy i zwłaszcza wtedy grożą kary za pozostawienie bagażu. Reguluje to art. 210 ust. 1 pkt. 7  ustawy „Prawo lotnicze”, który upoważnia zarządcę lotniska do karania grzywną za złamanie regulaminu portu lotniczego, odnośnie pozostawiania bagażu bez opieki.

W przypadku zauważenia opuszczonego bagażu służby bezpieczeństwa muszą rozpocząć długą procedurę, wymagającą wprowadzenia stanu alarmowego i wyznaczenia strefy bezpieczeństwa.  Rozpoczyna się ewakuacja części terminala. Wzywana jest ekipa pirotechniczna i do bagażu podjeżdża robot, który wywozi go w bezpieczne miejsce. Gdy walizka jest już w bezpiecznym miejscu, do akcji przystępują wyszkolone psy, a następnie pirotechnicy, w ostateczności, podejrzana walizka jest detonowana.

Dobrze, o ile rozpoznanie pirotechniczne da wynik negatywny – wówczas możemy liczyć się jedynie z mandatem. Niestety również linie lotnicze, które przez to mają opóźnienia w lotach, mogą pozwać turystę o odszkodowanie.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że pozostawiony bagaż może być okazją dla tych, którzy bez osobistego udziału chcą przetransportować coś, na co przepisy prawa nie zezwalają. I tak, przez chwilę nieuwagi, można stać się właścicielem broni, amunicji czy też na przykład narkotyków

Podróż z jednym plecakiem – jak go spakować aby zmieścić w nim wszystko?

plecak
Zobaczyć cały świat tylko z jednym plecakiem podręcznym, bez ciężkich walizek? Wydaje się niemożliwe, ale wielu podjęło już wyzwanie i udało im się zobaczyć wiele pięknych zakątków bez konieczności martwienia się o dodatkowe walizki.
Teraz, gdy tanie linie lotnicze oferują połączenia praktycznie na cały świat – do Afryki, Azji czy do Ameryk, ich propozycje cieszą się dużym zainteresowaniem. Żeby jednak podróżować jak najbardziej wygodnie, czyli bez ciężkiego bagażu, warto pomieścić się w plecak. Dla tych, którzy nie chcą zabierać w podróż całego swojego dobytku, przygotowaliśmy nasz poradnik – z nim dowiesz się, jak spakować się tak, aby nie był zbyt ciężki, ale jednocześnie tak, żeby znalazły się w nim wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy.
W co najlepiej się spakować? 

Gdy chodzi o wygodę, najlepszym rozwiązaniem będzie plecak. Chociaż walizki nie trzeba nosić na plecach i ma wygodne kółka, to jednak nie będzie tak poręczna. Dlatego warto zaopatrzyć się w odpowiednio duży, lekki i wytrzymały plecak dobrej marki, ale jednocześnie trzeba zwrócić uwagę na to, aby zmieścił się on w normach wielkości dla danej linii lotniczej, żeby można było go zabrać ze sobą na pokład.
Przykładowe normy bagażowe:
• Wizz Air: 42 x 32 x 25, 10 kg
• Ryanair: 55 x 40 x 20 cm, 10 kg
• Germanwings: 55 x 40 x 20 cm, 8 kg
• LOT: łączne wymiary nie mogą przekroczyć 118 cm, 6 kg
Więcej informacji o tym, co można wziąć ze sobą do samolotu, można znaleźć na stronach internetowych przewoźników. Warto pamiętać o tym, że często podręczne torebki, laptopy także są wliczane w limit wagowy bagażu.
Co ze sobą zabrać? 

W plecaku powinny znaleźć się tylko te najbardziej potrzebne przedmioty. Przy pakowaniu się warto pamiętać o najważniejszych zasadach. Są to w szczególności:
• lista – warto przygotować spis wszystkich najważniejszych przedmiotów, w tym dokumentów, lekarstw, które przyjmujesz
• weź lekkie ubrania – zamiast ciężkich jeansów warto zabrać ubrania lżejsze, z szybkoschnących materiałów, które będzie można szybko wyprać
• cięższe ubrania załóż na siebie – gdy koniecznie chcesz wziąć jeansy lub grubą bluzę, lepiej załóż je na siebie na czas lotu
• wybieraj ubrania wielofunkcyjne – spodnie z odpinanymi nogawkami, kurtka z dwóch warstw – polaru i przeciwdeszczowa, chusta wielofunkcyjna, koszula z rękawami, które można podwinąć
• ręcznik – zamiast zwykłego ręcznika z frotty lepiej wybrać ręcznik z lżejszej mikrofibry, który szybciej schnie i jest też bardziej chłonny
• wybierz mniejsze kosmetyki – kup małe opakowania kosmetyków lub przelej je do małych buteleczek, wybieraj kosmetyki wielofunkcyjne, w bagażu podręcznym muszą mieć mniej niż 100 mililitrów i razem nie więcej niż 1 litr
• ograniczaj przedmioty – nie pakuj do bagażu tych rzeczy, które mogą ewentualnie się przydać
Dopasuj zawartość plecaka do miejsca 

Warto pamiętać też o tym, aby zawartość plecaka dopasować do klimatu miejsca, do którego się jedzie. Poniżej przedstawiamy nasze przykładowe zestawy dla aktywnych podróżników.
Na wycieczkę do miejsca o gorącym klimacie warto zabrać:
• kurtka przeciwdeszczowa i polar
• 2-4 t-shirty i bluzki na ramiączkach dla kobiet
• 2 koszule z długim rękawem
• 1-2 pary spodni, można wziąć z odpinanymi nogawkami
• 1 szorty lub lekka sukienka
• 2-3 pary majtek, skarpet, 2 staniki
• kąpielówki lub kostium kąpielowy – dla kobiet najlepiej dwuczęściowy, ponieważ góra może być użyta jako stanik
• klapki lub sandały wykonane z porządnego materiału
• lekkie buty – najlepiej trekkingowe lub trampki zależne od rodzaju wycieczki
• chusta wielofunkcyjna lub czapka z daszkiem
• lekki śpiwór z pokrowcem
• przeciwdeszczowy ochraniacz na plecak
Na wycieczkę do miejsca o zimnym klimacie warto zabrać:
• polar, softshell oraz lekki płaszcz przeciwdeszczowy
• 2-3 t-shirty i bluzki na ramiączkach
• koszula z długim rękawem
• czapka, szalik, rękawiczki
• 2 pary spodni z długimi nogawkami
• bielizna termiczna – legginsy i koszulka z długim rękawem
• kąpielówki lub strój kąpielowy (zawsze dobrze je mieć)
• 2-4 pary majtek, skarpetek, 2 staniki dla kobiet
• górskie buty z ociepleniem
• klapki jako obuwie domowe i pod prysznic
• śpiwór i dobra mata – gdy zamierza się spać w terenie
• przeciwdeszczowy ochraniacz na plecak
Lepsze pieniądze niż bagaż 

Warto też pamiętać, że zawsze mniej waży karta płatnicza czy gotówka. Gdy na miejscu zabraknie koszulki czy kosmetyków, zawsze można je dokupić. Zawsze jednak trzeba pamiętać o tym, że za przekroczenie limitu bagażu należy się dopłata, dlatego przed wylotem należy zważyć plecak i ewentualnie, jeżeli jest nieco za ciężki, pomyśleć o tym, jak założyć na siebie dodatkowe ubrania, żeby zmniejszyć jego ciężar.
Podsumowując, podróż z plecakiem, nawet na kilka tygodni, nie jest niemożliwa! Wystarczy tylko przygotować dokładną listę i zebrać wszystkie te przedmioty, które najbardziej się przydadzą. W ten sposób będzie można zmieścić się nawet w 6-7 kilogramach i nie martwić się o dodatkowe walizki, które przeszkadzają szczególnie tym, którzy lubią spędzać swój czas na aktywnej turystyce. Mamy nadzieję, że nasz poradnik pomoże ci w spakowaniu swojego plecaka tak, aby było w nim wszystko to, co najbardziej potrzebne. Życzymy udanych podróży!

Tak się zaczyna wakacyjna przygoda

Podekscytowani wyjazdem wakacyjnym często zapominamy o przygotowaniu się na wymarzone wakacje. Aby wyjazd na odpoczynek był  leżeniem, opalaniem, leniuchowaniem należy podjąć pewne kroki. Marzenia o relaksie przysłaniają nam uwagę jaka powinniśmy poświecić pewnej kwestii, aby były to wakacje naszego życia. Nieznajomość prawa szkodzi – głosi stara, rzymska maksyma, dlatego warto przed wyjazdem zapoznać się przepisami regulującymi najistotniejsze kwestie. W ferworze przygotowań do wakacyjnego wyjazdu niejeden turysta, emocjonując się planami zwiedzania, zapomina o sprawach przyziemnych. Formalności, które trzeba załatwić, to zmora niejednego urlopowicza.

Organizując wakacje na własną rękę pamiętajmy o warunkach linii lotniczych jakimi lecimy. Przed wylotem powinno się dokładnie sprawdzić informacje na stronie internetowej przewoźnika i zapoznać się z wytycznymi dotyczącymi bagażu. Standardowo torba podręczna nie może przekraczać wagi 8-12 kg i wymiarów 55 x 40 x 20 cm, natomiast bagaż rejestrowany ważyć powinien 15-20 kg. Pakując torbę podręczną trzeba pamiętać, żeby nie włożyć do niej pilniczka, nożyczek, pęsety, itp. Bez problemu natomiast można przewieźć np.: lekarstwa, dokumenty, napoje, które są kupione na lotnisku. Lecą na wakacje z touroperatorem przeczytajmy dokładnie warunki wycieczki, dopytajmy w biurze jaką linią lecimy. Wyloty czarterowe nie maja stałej godziny wylotu. Pamiętajmy, że może się ona zmienić. Powinniśmy potwierdzić godzinę wylotu. Wg przepisów pasażer kupujący wylot z wyprzedzeniem na 72h przed wylotem powinien sam sprawdzić godziny wylotu. Oczywiście często agenci sami przypominają pasażerom o ewentualnych zmianach.

Pan Jan? Ważne, ważniejsze, najważniejsze – zabrać dokument tożsamości. Wybierając wakacje pamiętajmy, że w zależności od miejsca do którego chcemy jechać, konieczne będzie przygotowanie właściwych dokumentów tzn. dowodu osobistego, paszportu, wizy itp. Pamiętać należy, by przed wyjazdem sprawdzić ważność dokumentów potwierdzających tożsamość oraz kart debetowych i kredytowych. Z dowodem osobistym można poruszać się po krajach w strefie Schengen, a nie – jak głosi powszechna opinia – w całej Europie. W pozostałych krajach trzeba mieć paszport, który jest ważny minimum 6 miesięcy.

Pieniądze to bardzo ważna rzecz, albowiem jadąc za granicę nie tylko trzeba je mieć, ale również trzeba zadbać o to, aby były w odpowiedniej walucie. Najczęściej zabiera się ze sobą dolary, ponieważ ich wymiana jest możliwa praktycznie wszędzie, czego nie można już powiedzieć o polskich złotówkach

Paluszek i główka to szkolna wymówka. Koszt leczenia za granicą nieubezpieczonego urlopowicza opiewa na kwoty od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. By temu zapobiec, warto zaopatrzyć się w Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, czyli EKUZ. Wydawana jest ona bezpłatnie w wojewódzkim wydziale Narodowego Funduszu Zdrowia i uprawnia do pomocy lekarskiej na terenie państw członkowskich Unii Europejskiej. Aby ją otrzymać, wystarczy złożyć wniosek oraz przedstawić zaświadczenie o aktualnym ubezpieczeniu w NFZ. Można także rozważyć opcję wykupienia polisy od ubezpieczyciela. Przy wyjeździe poza granice Unii Europejskiej posiadanie ubezpieczenia nie jest obowiązkowe, jednak rezygnacja z niego to nierozważna decyzja. Wyjeżdżając na wakacje zorganizowane mamy do wyboru pakiety. Często pasażerowie wybierają podstawową, najtańszą opcję. Często jednak ubezpieczenia te są bardzo niskie i mają małe limity ewentualnych kosztów. Firmy ubezpieczeniowe są bardzo przebiegłe. Warunki każdej z tych opcji łączą się z przebytymi przez nas chorobami lub sposobem spędzania czasu na wakacjach.

Bardzo ważne jest aby przeczytać podstawowe informacje o kraju do którego lecimy. Każdy kraj posiada własne przepisy prawne jak również rządzi się prawami społecznymi. Każdy z nas powinien spakować odrobinę dyplomacji do walizki. Przed wyjazdem warto zapoznać się z obyczajami kraju do którego chcemy jechać. Warto poczytać o kulturze kraju tak, by przez swoją niewiedzę nie obrazić tubylców.

Zanim wyjedziemy, warto zapoznać się z takimi informacjami, jak najlepszy do pobytu termin, byśmy nie natrafili na niemożliwe do zniesienia temperatury lub akurat na czas święta narodowego lub religijnego, gdy wszystko jest pozamykane. Turyści często narzekają na Ramadan. Jest to miesiąc postu Muzułmanów, podczas którego od wchodu do zachodu słońca nie spożywa się żadnych posiłków i napojów oraz unika się wszelkich przyjemności. Większość sklepów i restauracji jest w ciągu dnia zamkniętych, otwierane są dopiero po wieczornym posiłku, kiedy to podczas Ramadanu Muzułmanie rozpoczynają swój „dzień”. Organizując wypad wakacyjny na własna rękę pamiętajmy, że wiele miejsc do zwiedzania ma konkretne dni oraz godziny otwarcia. Bardzo często musimy dokonać wcześniejszej rezerwacji.

Co ze sobą zabrać? To również bardzo istotna kwestia .

  1. Należy odpowiednio dobrać ubrania, które mamy zamiar zabrać. Należy wziąć pod uwagę oczywiście pogodę, która w okresie wakacyjnym jest ciepła (lub nawet gorąca), nie należy również spodziewać się deszczu. Z uwagi na panujące upały najlepiej jest spakować odzież z cienkiej bawełny oraz innych materiałów naturalnych i wygodne, lekkie buty, a na głowę koniecznie kapelusz lub inne nakrycie. Jeśli w planach mamy zwiedzanie meczetów, należy zabrać ubranie skromniejsze, zakrywające nogi i ręce oraz cienki szalik, który zakryje kobietom głowę lub ramiona – kobiety bez względu na religię mają obowiązek zakrywania głów wchodząc do meczetu lub ramion wchodząc d świątyń chrześcijańskich.
  2. Konieczne jest również zabranie kremu z silnym filtrem UV.
  3.  Kosmetyki w wersji mini – wystarczy do nich mała kosmetyczka i mogą być nawet w bagażu podręcznym. Drogerie oferują spory wybór „podróżnych” kosmetyków po 10 -20 ml, które spokojnie wystarczą na dwa – trzy tygodnie. Bardzo dobrym pomysłem jest wzięcie chusteczek nawilżonych do oczyszczania twarzy oraz do higieny intymnej – podczas długich lotów są bardzo przydatne.
  4. Na nic elektroniczne gadżety, jeśli w kraju do którego jedziemy kontakty wyglądają inaczej. Dobrze jest zaopatrzyć się w adapter do wtyczki, a wcześniej sprawdzić typy gniazdek i napięcie prądu w danym kraju, by nie było problemu z naładowaniem telefonu czy aparatu. No i oczywiście ładowarki.
  5. Podstawowa apteczka w którą zapakujemy leki przeciwbólowe, leki na chorobę lokomocyjną lub morską oraz plastry i bandaże. Pamiętajmy oczywiście o medykamentach przepisanych przez naszego lekarza, jeżeli musimy zażywać je regularnie.
  6. Dobry humor

 

 

Krótki poradnik podróżnika: jak pokazać klasę i wyróżnić się z tłumu?

Być może wynika to z jakichś kompleksów, ale na urlopie trzeba wszystkim pokazywać, jacy to z nas światowcy. Na szczęście często dysponuje się publicznością. Jak zatem spędza się urlop w towarzystwie polskich turystów i jak się zachować, aby wpisać się w ogólny trend? Oto kilka cennych rad.

Przez kilka ładnych lat pracy w turystyce nauczyłam się już, że Polak nie jest najlepszym towarem eksportowym. Nie będę owijać w bawełnę – duża grupa polskich podróżników raczej nie przynosi nam chluby. Składa się na to szereg różnych zachowań, które są naprawdę średnio akceptowalne. W pracy zmuszona byłam znosić te niedogodności z podniesionym czołem, rozwiązywać problemy i tak sterować grupą, aby nie czyniła ona większych szkód lub nie przysparzała zbyt wielu kłopotów. Jednak po ostatnim weekendzie i sprowokowanych przez moje obserwacje rozmowach ze znajomymi mam już pewność, że następne podróże będę planowała trochę rozważniej i na pewno będą one dalsze niż przypuszczałam. Bo nie po to leci się na cztery dni na urlop, żeby zgrzytać zębami.

Od razu też zastrzegam – może ja mam po prostu takiego pecha, może przesadzam, może innym to nie przeszkadza, a może tego nie widzą – nie wiem. Może po prostu jestem wredna i lubię się czepiać. Nawet jeżeli, to tak samo zwracam uwagę na irytujące zachowania turystów innych narodowości. I naprawdę uparcie będę twierdzić, że zdarzają się one o wiele rzadziej.

„This is airpoooooooooort!”

LOTNISKO

Najważniejszym jest, aby się nie spóźnić. W związku z tym należy dojechać jakieś trzy godziny przed odlotem i gorączkowo co 10 minut dopytywać się każdego napotkanego pracownika, czy nasza odprawa już się zaczęła. Gdy uda się zlokalizować stanowisko – należy przed nim stanąć, po minucie zmęczyć się staniem i usiąść na podłodze, dla kolorytu można wyjąć kanapkę z kiełbasą. Jeżeli sytuacja na to pozwoli, podczas odprawy bagażu nawrzeszczeć na panią z linii lotniczej za to, że osobiście nie wytłumaczyła wam, że należy dokonać odprawy elektronicznej. Dla dodania atrakcyjności można machać rachunkiem za bilet, który wydrukowaliśmy jako alternatywę dla karty pokładowej. W wersji „lot do Polski” dodajmy koniecznie element oburzenia, że obsługa nie mówi po polsku. Wrzeszczmy zatem głośniej – wiadomo, że działa to jak osobisty tłumacz.

Jeżeli nie chcemy narażać się na stres i czytamy regulaminy – mamy ważną kartę pokładową. Skoro dopięliśmy swego, nie koncentrujmy się nadmiernie na przepisach dotyczących bagażu. Dużo fajniej jest kłócić się przez kwadrans o dopuszczalną wagę bagażu nadawanego („Jak my byli na Bali, to można było mieć 30 kilo!”), można też oskarżyć lotnisko o posiadanie niesprawnych wag. Gdy już wszyscy w kolejce mają nas serdecznie dosyć, a poinformowany dyskretnie przez obsługę strażnik graniczny nawilża dla nas gumową rękawiczkę, zapłaćmy za nadbagaż i oddalmy się krokiem godnym, przy okazji oceniając głośno prowadzenie się matki pani za kontuarem. W końcu czeka nas odprawa bezpieczeństwa, a tak naprawdę fun jest dopiero tam.

Do bagażu podręcznego wkładamy co najmniej trzy rzeczy niedozwolone. Może być piesek.

Ponieważ kolejka do odprawy bezpieczeństwa jest długa, a od strażnika z rękawiczką dzieli nas cały system taśm ograniczających, czas przejść na tryb VIP. VIP w kolejce nie stoi, poza tym skończyły się już kanapki. Odczepmy zatem parę taśm lub zabawmy się w airport limbo i przemknijmy pod nimi, machając do nieistniejącego kumpla w kolejce. Dla przyjemności lepszego zbratania się z plebsem udawajmy niepiśmiennych i zlekceważmy dobre rady wypisane (i narysowane) na tablicach. Później przez 10 minut protestujmy przeciwko zdjęciu butów, wyjęciu czegokolwiek z bagażu oraz poinformujmy koniecznie, że nie ma opcji pozbycia się butelki z wodą, bo kosztowała nas pięć złotych i czujemy się z nią emocjonalnie związani. W wersji „lot do kraju” używajmy wysublimowanych określeń „faszyści”, „naziści”, „specnaz”, „hitlerowcy”, oskarżajmy koniecznie o niechęć do Polaków (hmmmmmm).

Gdy już otrząśniemy się po przygodzie z rękawiczką, udajmy się szybkim krokiem do sklepu lotniskowego, gdzie dla spokoju ducha i ukojenia nerwów należy kupić butelkę wódki. Ponieważ jest spora szansa, że wykreuje ona nadbagaż – wypijmy ją przed lotem. Doda to nam animuszu do ustawienia się na uprzywilejowanej pozycji w kolejce do lotniskowej bramki. Używać należy łokci i wulgarnego słownictwa oraz mówić, że ma się „klasem biznesowom”. Dodatkowe punkty w tej grze zarabiamy za stratowanie matki z dzieckiem. Dla uzyskania większej prywatnej przestrzeni można dyszeć, sapać i chuchać alkoholowym oddechem w twarz naszym rywalom.

Jeżeli nie dopiło się wódeczki czy winka, nie należy chować butelki do torby podręcznej! Wiadomo – nadbagaż. Butelkę (lub trzy – rekordzista) należy wsadzić sobie w majtki. Co sprytniejsi potrafią upchnąć tam też kanapki. Po przejściu do autobusu koniecznie trzeba ustawić się w samych drzwiach, blokując dostęp innym. Jeżeli współpasażerowie bez szacunku zepchną nas do wnętrza, wychodząc uczyńmy taran z walizki i wypchnijmy wszystkich tych, którzy stoją nam na drodze. Tu znowu bonus za dobre wystrzelenie trzylatka na odległość. Jeżeli ktoś wypycha nas – dajmy w pysk. VIP nie daje się bezkarnie obrażać. W wersji dla nieśmiałych – można niechcący kopnąć w łydkę lub stanąć na stopie.

Po wyjściu z autobusu na płytę lotniska, ruszmy jak w Wielkiej Pardubickiej. Kto ostatni na schodach – przegrywa.

Czasem można okazać łaskę…

SAMOLOT

Koniecznie, powtarzam KONIECZNIE, zajmujemy miejsce z przodu samolotu. Dzięki temu możemy na co najmniej 5 minut zablokować kolejkę pasażerów próbując wybrać prestiżowe miejsce dla swojego bagażu podręcznego. Ewentualnie galopem ruszmy do (dodatkowo płatnych) miejsc z większą przestrzenią na nogi. Wrzeszczmy na stewardesę tak długo, aż pozwoli nam tam usiąść.

W ramach rozrywek samolotowych najmodniejsza jest gra w „czy widziałeś te zdjęcia ze Smoleńska?”. Druga to picie na czas – wiadomo, latanie to stres, trzeba go skutecznie utopić. Logicznym jest, że nie wydajemy kasy na bzdury – pijmy zatem wyłącznie alkohol prosto z majtek.

Ostentacyjnie włączamy WSZYSTKIE urządzenia elektroniczne.

Do toalety wstajemy wyłącznie wtedy, gdy obsługa jedzie przez korytarz wózkiem. W wersji hardcore – nie wstajemy w ogóle. Siedzenia są ze skaju.

Gdy tylko samolot dotknie kołami ziemi, rozepnijmy pasy, wstańmy i ruszmy na poszukiwanie bagażu. Zadzwońmy do mamy, taty, wujka Henia i cioci Halinki informując, że „się nie rozjebaliśmy”. Mówimy to głośno, zagłusza nas przecież silnik samolotu. Wychodząc nie zapomnijmy (wersja męska) klepnąć w tyłek stewardesy.

Gdy szczęśliwie dotrzemy do taśmy bagażowej, postawmy całą rodzinę w równym rządku, blokując dostęp innym. Jeżeli przewidująco wzięliśmy czarną walizkę, podnosimy każdą w tym kolorze, a po stwierdzeniu, że to nie nasza – koniecznie mocno rzućmy nią o podłogę lub zrzućmy na drugą stronę taśmy.

HOTEL

W recepcji hotelowej stosujemy patriotyczną zasadę mówienia wyłącznie po polsku. Zgodnie z podaną wcześniej regułą – im głośniej mówimy, tym lepiej recepcjonista nas zrozumie. Upierajmy się, że PLN jest walutą międzynarodową. Odmówmy pozostawienia dokumentów w recepcji – zawsze jest szansa, że nam je ukradną na mieście i można będzie się zabawić z policją i ambasadą. Szczytem wyrafinowania jest oskarżenie recepcjonisty (zwracamy się wyłącznie per „ty czarny ch***”) o zamiar wyłudzenia kredytu.

To ty ustalasz zasady!

Na śniadanie wydawane od 7.00 przychodzimy dziesięć minut za wcześnie. O 6.59 dla lepszego efektu walimy pięścią w drzwi hotelowej restauracji. Trzeba rozgrzać mięśnie – już za chwilę będziemy przecież budować piramidę na talerzu. Nakładamy sobie trzy razy tyle, ile jesteśmy w stanie zjeść. Jeżeli po posiłku chcemy zachować się naprawdę ekstra, nietknięte produkty z talerza przerzucamy z powrotem na oryginalne tace. W serwetkę stołową należy też głośno wytrzeć nos.

Jeżeli w restauracji są dzieci, pamiętajmy – to nasze muszą być najgłośniejsze. Promujmy dobre polskie wychowanie – zróbmy współbiesiadnikom skrócony kurs karmienia dzieci na siłę. Kończymy w momencie, gdy decybele wydobywające się z dzieci osiągają poziom tych z silnika odrzutowca.

MIASTO – ROZRYWKI I ZWIEDZANIE

Absolutnie nie kupujmy biletu na komunikację miejską. Tolerancyjne południowe narody słyną z luzackiego podejścia. Informujmy o tym fakcie wszystkich napotkanych polskich turystów (w ramach dawania dobrych rad – trochę altruizmu na wakacjach nie zaszkodzi), stosowną formą wyjawienia tej prawdy jest „Powiem panu jak ich najlepiej wyr***”. Jeżeli korzystamy z metra, nie kupujemy biletów dla dzieci. Dzieci świetnie przepycha się pod bramką.

W miejscach z płatnym wstępem czatujemy na moment, gdy przy obsłudze zrobi się gęściej. Wtedy cichaczem wślizgujemy się do wnętrza. Ponieważ w przypadku obecności bramek ten system nie działa, płaczliwie tłumaczymy, że zgubiliśmy bilet. Może się udać.

Za co niby tu płacić? Same ruiny!

Zawsze zatajajmy prawdziwy wiek dzieci.Jeżeli posiadamy nietypowy dokument – na przykład legitymację klubu miłośników kiełbasy czosnkowej – machajmy nim wszędzie, domagając się zniżek. NADAL MÓWIMY TYLKO PO POLSKU.

Planując zwiedzanie obiektów sakralnych, koniecznie złóżmy najkrótszą spódnicę/szorty i najbardziej wyciętą koszulkę. W końcu jest gorąco. Panie, dla lepszego efektu, mogą oblać się wodą. Panowie nawet w mieście muszą walczyć o opaleniznę – walkę ułatwia chodzenie bez koszulki.

W wyrażaniu zachwytu koniecznie się wyróżniajmy. Wśród Anglików wzdychających „Oh, it’s fabulous!”, czy Francuzów szemrzących „C’est magnifique…”, nasze polskie „Ku*** ale to zajebiste” lub klasyczne „Mają rozmach sk****y”, ucieszy ucho każdego pobliskiego Polaka.

Porządny turysta NIE REAGUJE na zakaz fotografowania lub obowiązek uiszczenia opłaty za robienie zdjęć. Nigdy. Jeżeli towarzyszą nam inni Polacy, koniecznie należy głośno stwierdzić, że „chyba kogoś poj***”.

W knajpkach i restauracjach zaznaczamy od razu swoją pozycję. Najskuteczniejsze metody to pstrykanie na kelnera lub głośne wołanie „Boy, boy!”. Wdrażamy jeszcze zanim tyłek dotknie krzesła. Głośno narzekajmy na ceny, przy jednoczesnym zaznaczaniu, że nie musimy oszczędzać. Wszystkie ceny porównujemy do tych w McDonald’s. Przenigdy nie zostawiamy napiwku. Jeżeli jest wliczony, koniecznie poświęćmy pięć minut na narzekanie na zdzierstwo i złodziejstwo.

Dzieci ma być widać. I słychać.

Na każdą prośbę o obniżenie głośności/ograniczenie wulgaryzmów/wstaw cokolwiek, reagować krótkim i treściwym „Sp***j”. Nawet w kościele. Bóg wybacza, VIP nie.

Przy każdej okazji należy stosować nieśmiertelne”Czy zdaje sobie pani/pan sprawę z tego, kim ja jestem?”. Nawet jeżeli już wszyscy wiedzą, że burakiem eksportowym.

Coś pominęłam?

autor: Agata Połajewska

źródło: http://foch.pl/foch/1,132037,14505116,Krotki_poradnik_podroznika__jak_pokazac_klase_i_wyroznic.html

Z Mamą w podróży

Siedzę schowana za biurkiem kradnąc odrobinę czasu za który mi płacą. Taka własna, stworzona cisza przed burzą. Zaraz zaczną się zjeżdżać pasażerowie na kolejne rejsy. Będzie gwar, pytania, problemy do rozwiązania, biegi po terminalu. Ale co to jest w porównaniu do mamy, która podróżuje z dziećmi. Taki właśnie obraz ukazał mi się jako pierwszy dzisiejszego ranka. Mama – wielozadaniowa kobieta do misji specjalnych, gdyż podróż z najmłodszymi to naprawdę misja. A mamy to komandosi przygotowani jak MacGyver.

Lepiej zapytać mamy czego nie ma niż co ma. Torba wypchana po brzegi, w każdej przegródce miejsce zagospodarowane na potrzebne przybory: pieluchy, chusteczki, woda, kremy, butelki, apteczka,  itd. Nawet ukochana żaba lub niewymiarowa żyrafa zmieściła się do torby. Mama trzymając dziecko na rekach jest w stanie wyciągnąć dokumenty, zabawiać malucha i do tego często szybciej orientuje się w sytuacji niż wolnostojący podróżnik obok.

Niestety wielu współpodróżników złości się na zespół mama – dziecko z wielu względów. Dziecko przy każdej możliwości korzysta z poznawania świata: zaczepia ludzi, wymusza płaczem uwagę, bada posiłek pasażera obok, biega, skacze. Mama natomiast stara się ogarnąć i uspokoić malucha, licząc na przychylność pasażerów co do pierszeństwa wejścia lub odprawienia. Wielu nieświadomych uciążliwości sytuacji komentuje: dziecko to nie paszport na łatwiznę lub a ta co sobie myśli, niektórzy tylko spojrzą pogardliwie.

Jak być wyrozumiałym na to? Proszę do reklamówek włożyć produktów spożywczych na 2 tygodnie (jajka też), zapakować najdroższą wazę z domu, wziąć to wszystko do rąk i pójść do 5-ciu bankomatów po kasę.
Chyle czoła dla wszystkich kobiet podróżujących ze swoimi pociechami, dlatego ten artykuł chciałam poświęcić tylko Wam. W następnym postaram się napisać kilka rad jak ułatwić sobie podróż.

Po drugiej stronie lustra, a dokładnie po drugiej stronie scanera bagażu.

Jak wiele zależy od punktu siedzenia? W tym przypadku możemy odebrać to całkiem bezpośrednio. W rozmowie z moim kolegą Dominikiem, pracownikiem SOL (Straż Ochrony Lotniska) naszego Portu Lotniczego, dla wielu obserwatorów poprostu siedzi za monitorem urządzenia do prześwietlania bagaży, dowiedziałam się, jak wygląda wiele procedur, jak są odbierane a jak muszą być przeprowadzane.

Dzień jak co dzień? Nie do końca. Zaczyna się standardowo. Pierwsze to odprawa z komendantem. Zakres zadań na dany dzień, odbiór broni i dodatkowe, ewentualne uwagi. Następnie sprawdzenie sal odlotów oraz przylotów. Kolejnym etapem jest rozpoczęcie odprawy pasażerskiej. Od tego momentu zmienia się rutyna a zaczyna dynamika pracy na stanowisku pracownika ochrony lotniska.

Dlaczego tak różnie, często negatywnie odbierana jest procedura kontroli bezpieczeństwa?

Kontrola na naszym lotnisku robiona jest rzetelnie i fachowo. Przepisy są standardowe w każdym innym polskim porcie lotniczym, a tak naprawdę są jednakowe w każdym kraju Unii Europejskiej.  Wszystkich naszych pasażerów traktujemy jednakowo, nie wyróżniamy ich pod żadnym względem. Niezależnie od płci, wyznawanej wiary, wieku czy też wyglądu. Do każdego musimy jednak podejść indywidualnie. Każdy pasażer jest inny, każdy jednak podlega tym samym procedurom. Z wieloletnim stażem wiem jednak, jak podejście wpływa na moją pracę oraz podróż pasażera. Kontrola zależy od wielu czynników, nawet od pogody. Wiele negatywnych opinii wynika z samopoczucia, stosunku do procedur a nawet obaw pasażerów.

Z obaw pasażerów?

Tak, dokładnie z obaw pasażerów. Boimy się oceniania. Kontrola przebiega w otoczeniu innych osób lecących. Zazwyczaj są to rzeczy błahe dla nas a niezmiernie krępujące dla osoby kontrolowanej. Od dziury w skarpecie po spadające bez paska spodnie. Często bramka sama wychwytuje losowo do kontroli pasażera. Choćby był „rozebrany do rosołu” zapiszczy do sprawdzenia. Stres temu towarzyszący plus widownia składająca się z pozostałych pasażerów powoduje dyskomfort.

Jak Ty do tego podchodzisz? Słuchać tyle razy tych samych wywodów?

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Mimo przepracowanych lat, naprawdę lubię swoja pracę. Przede wszystkim pracuje z ludźmi. Częściej spotykam życzliwych pasażerów, takich z poczuciem humoru niż tych narzekających, krzyczących. Żyję ze świadomością tego, co może się wydarzyć bez dokładnej procedury bezpieczeństwa. Także przestrzeganie przepisów w mojej pracy nie jest złośliwością mojej osobowości – jest tylko dla bezpieczeństwa pasażerów.

Co ciekawego widać na monitorze scanera bagażu?

( Uśmiech) Patrząc się w monitor heimanna, człowiek naprawdę musi ruszyć swoja wyobraźnię. Po pierwsze – przedmioty widoczne są w odpowiednich barwach w zależności z czego są wykonane. To nie kino kolorowe, lecz obraz z barw prześwietlenia rentgenowskiego. Poza tym to, co może się znaleźć w bagażu pasażerów, wprawia w osłupienie. W bagażu podręcznym najwięcej przewożonych jest zabawek (zarówno dla dzieci, jaki i dla dorosłych). Spotkałem się nawet ostatnio z implantami do stawów kolanowych. Natomiast w bagażu głównym ( rejestrowanym) najwięcej jest broni. Od broni białej (kastety, miecze) do palnej. Spotkałem się nawet z kosą, która przebiła się przez materiał torby. Wszelkie części samochodowe, a nawet ponton z silnikiem spalinowym.

Ciekawie.

Bardzo ciekawie. Jak to praca na lotnisku, mimo tych samych obowiązków zmieniają się okoliczności.

PORADNIK POZYTYWNEGO PASAŻERA – PODRÓŻ RYANAIR TYLKO Z BAGAŻEM PODRĘCZNYM

Ryanair przechodzi na jasną stronę latania. Wychodząc do pasażera od 5 stycznia 2014 roku wprowadził dodatkowa, drugą, bezpłatna sztukę bagażu podręcznego. Oczywiście zastrzegł,że wymiar drugiej sztuki musi być 35 x 20 x 20. W tych wymiarach zmieścimy naszą torebkę, laptopa lub zakupy ze sklepu wolnocłowego. Linia lotnicza zmniejszyła również opłatę za zbyt duży bagaż podręczny z 285 zł na 237,50 zł.Duże ułatwienie dla tych, którzy podróżują tylko z bagażem podręcznym.

Dziś pierwsze, nowe sizery (metalowe skrzynki w których sprawdzane są wymiary bagaży podręcznych)  ruszyły na lotnisku w Dublinie.

Pamiętajmy jednak, że na pokład wchodzi pierwszych 90 bagaży podręcznych o wymiarach 55 x 40x 20 i wszystkie małe bagaże podręczne o wymiarach 35 x 20 x 20. Reszta, większych bagaży podręcznych, trafia do luku bagażowego. Pracownik portu lotniczego oznacza nasz bagaż, który wkładany jest pod pokład, ze względu na wygodę pasażerów, brak wystarczającej ilości miejsca na pokładzie a przede wszystkim nasze bezpieczeństwo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podróż z pupilem!

 Aby udać się w podróż samolotem wraz ze swoim czworonożnym przyjacielem, trzeba spełnić szereg wymogów. Zarówno przepisy linii lotniczych, jak i weterynaryjne procedury konkretnie regulują kwestie przewozu zwierząt. Podpowiadamy, jak się przygotować do takiego lotu.

1. Po pierwsze trzeba pamiętać o tym, że nie wszystkie zwierzęta można przewozić samolotem. Na pokład zostaną wpuszczone tylko psy, koty i fretki. Koniecznie trzeba mieć też na uwadze fakt, że tani przewoźnicy nie świadczą usług transportu zwierząt.

2.Po drugie właściciel już przy rezerwacji biletu musi poinformować linie lotnicze, że zamierza przewieźć swojego pupila. Przewoźnicy mogą przetransportować ograniczoną liczbę zwierząt, dlatego decyduje tu zasada: kto pierwszy, ten lepszy.

 Przed lotem do weterynarza!

Każde zwierzę, by opuścić granice kraju, musi mieć paszport. Taki dokument wydaje lekarz zrzeszony w Krajowej Izbie Lekarsko-Weterynaryjnej. Koszt wyrobienia dokumentu to wydatek ok. 50 zł. Paszport zawiera dane właściciela, potwierdzenia badań oraz informacje o zwierzęciu (wiek, płeć, rasa, maść i miejsce ulokowania microchipu).

Aby uzyskać paszport, zwierzę musi być zdrowe, mieć szczepienia (wymagane w Polsce, w kraju docelowym oraz w państwach, w których będzie się odbywał jego transfer).  Podróż do Irlandii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Malty trzeba planować 6 miesięcy od daty badania, którego zadaniem  jest określenie poziomu przeciwciał przeciw wściekliźnie. Podróżując do tych krajów, trzeba mieć przy sobie  świadectwo o przeprowadzeniu takiej analizy.

Każde zwierzę musi mieć również wszczepiony microchip. To maleńkie urządzenie, które służy do identyfikacji. Cena takiego zabiegu wynosi od 50 do 100 zł.

Transport

Małe pupile mogą być przewożone w kabinie pasażerskiej pod warunkiem, że ich waga wraz z klatką nie przekracza 8 kg. Warto też pamiętać o tym, że taki pojemnik musi spełniać wymogi zwykłego bagażu podręcznego, a więc jego wymiary nie powinny wynosić więcej niż 55 cm x 40 cm x 20 cm.

Większe zwierzęta są przewożone w klimatyzowanej części luku bagażowego i też muszą mieć klatkę, która nie krępuje ruchów „pasażera”. Transport taki kosztuje tyle, co nadbagaż i opłata za niego wynosi ok. 20-30 zł/kg. Jeśli lot jest długi, trzeba pamiętać o tym, by podopieczny miał wodę, karmę i zabawkę.

Kto z Was podróżował ze swoim pupilem samolotem?

Z pamiętnika pracownika handlingowego: „Bagażowe przypadki”

 Bagaż traktowany jak piłka do kosza, splądrowane torby i tajemnicze zniknięcia naszych osobistych rzeczy. Co właściwie dzieje się z walizkami po odprawie bagażowej na lotnisku? Prawda może zszokować – szczególnie, jeśli usłyszymy ją z pierwszej ręki.

Portal news.com.au przeprowadził wywiad z pracownikiem firmy handlingowej pracującym na jednym z największych lotnisk na świecie. Informacje, którymi się podzielił, mogą posłużyć jako przestroga dla często beztroskich turystów.

Dlaczego giną nasze walizki?!
Najpopularniejszym powodem utraty bagażu jest odprawianie się na ostatnią chwilę – wtedy nasze walizki są najbardziej podatne na zagubienie. Inną, równie częstą przyczyną jest transfer bagażu, gdy mamy lot łączony. Przy przesiadkach nie odbieramy walizek i zdajemy się całkowicie na osoby, które zajmują się ich przeniesieniem z jednego samolotu do drugiego. O ile mamy wpływ na czas odprawy, to w przypadku oczekiwania na lotnisku na kolejny lot nic już nie możemy zrobić.

Rzut walizką do celu?
To, w jaki sposób nasze bagaże lądują w samolocie, albo są z niego wypakowywane może przyprawić o dreszcze. Walizki są przerzucane między bagażowymi czy ciskane w kierunku taśmy transportującej je do samolotu, zatem nic dziwnego, że wiele z nich może zostać uszkodzonych w czasie takich „niewinnych” zabaw. Urwane rączki, kółka, pęknięte szwy czy zamki – to najczęstsze skutki agresywnego transportu. – Nie chcemy niczego zniszczyć, ale wiadomo, że takie zachowanie nie jest korzystne dla bagaży, – powiedział pracownik firmy handlingowej. Zaprzecza też, że pracownicy świadomie nadają bagaże na niewłaściwy lot – to już raczej kwestia nieuwagi, czyli tzw. czynnik ludzki.  Kajak? To też się zmieści! 
Według słów anonimowego bagażowego, rzeczy, które ludzie próbują przewieźć samolotem mogą wzbudzić zarówno zdziwienie, jak i kłopot. Zdarzył się kajak i tyczka do skoku wzwyż, jednak najwięcej problemów sprawiła laska, w której był ukryty… sztylet. Tego typu akcesoria były popularne jeszcze sto lat temu, jednak teraz właściciel musiał się gęsto tłumaczyć służbom celnym z niezbędnego do chodzenia cennego przedmiotu.

Bagażowy to ma ciężkie życie.
Pracownicy firm handlingowych mają ciężkie życie – dosłownie. Najgorsze jest ładowanie samolotu przy temperaturze przekraczającej 50 stopni Celsjusza, szczególnie, gdy trzeba ściśle ułożyć bagaże w luku. Do tego dochodzi waga walizek – wiele z nich waży ok. 30 kilogramów. Zapach unoszący się z niektórych byłby w stanie powalić nosorożca, bo podróżni często przewożą jedzenie o charakterystycznym zapachu. Do obowiązków bagażowych należy również pomoc matkom z dziećmi lub niepełnosprawnym w dostaniu się do samolotu.

Kradzieże – chleb powszedni?
Na lotniskach zdarzają się kradzieże i nie jest to żadna nowość. Walizki są otwierane przez służby celne, ale także przez samych bagażowych. Kłódki czy paski zabezpieczające nie stanowią istotnej przeszkody, a bałagan w naszych rzeczach często uniemożliwia stwierdzenie czy rzeczywiście coś zginęło. Giną kosmetyki, ubrania, jedzenie czy nierozważnie pozostawiony sprzęt elektroniczny. Na europejskich lotniskach często łupem nieuczciwych bagażowych padają rzeczy należące do profesjonalnych sportowców. „Na naszym lotnisku często bywają drużyny biorące udział w rozgrywkach piłkarskich Ligi Mistrzów czy Ligi Europejskiej. Kiedyś jeden z pracowników zatrzymał dla siebie opaskę kapitańską słynnego klubu”. Anonimowy bagażowy podkreślił jednak, że kradzieże zdarzają się niezwykle rzadko.

W końcu każda podróż to przygoda… ;)

 

źródło: wp.pl